Menu

09 lipca 2025

Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne
Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

Basen to idealne zakończenie tygodnia – czas na regenerację, rozluźnienie pleców i odciążenie stawów po wielu godzinach siedzącej pracy. Regularne pływanie pomaga mi nie tylko zadbać o kondycję, ale też zredukować napięcia, które gromadzą się w ciele przez cały tydzień. Żeby jednak wszystko przebiegło sprawnie, warto dobrze się przygotować – zarówno pod kątem sprzętu, jak i pielęgnacji. Oto, co zabieram ze sobą na każdy trening i jak dbam o siebie po wyjściu z wody. 

Strój i przebieranie – szybko i wygodnie

Pod dres w okresie zimnym, lub pod sukienkę, gdy jest ciepło, ubieram od razu strój kąpielowy – to pozwala mi zaoszczędzić czas w szatni. Dzięki temu nie muszę przebierać się na miejscu, tylko od razu zdejmuję wierzchnie ubranie i jestem gotowa do wejścia na halę basenową. To szczególnie wygodne, gdy basen jest zatłoczony lub gdy mam ograniczony czas. Klapki muszą być w plecaku na zmianę, praktycznie każdy basen wymaga zmiany obuwia przed wejściem na halę.

Włosy – przygotowanie przed i ochrona w trakcie

Przed wyjściem z domu dokładnie rozczesuję włosy i związuję je średniej grubości, zwykłą gumką – bez metalowych elementów, które mogłyby uszkodzić włosy pod czepkiem. Na miejscu związuję włosy w niski kok, który dobrze mieści się pod silikonowym czepkiem. Taki sposób chroni pasma przed kontaktem z chlorowaną wodą i minimalizuje ryzyko splątania. 

Ochrona skóry – SPF to podstawa 

Przed wyjściem na basen zawsze nakładam krem z wysokim filtrem SPF, nawet jeśli pogoda nie zapowiada pełnego słońca. Promieniowanie UV przenika przez szyby, a jeśli pływalnia ma duże okna skierowane na tor lub trenuję na odkrytym basenie, skóra narażona jest na ekspozycję. Dodatkowo chlorowana woda może zwiększać jej wrażliwość. Wysoki filtr chroni mnie przed przesuszeniem, podrażnieniami i fotostarzeniem, a jednocześnie nie obciąża skóry – wybieram lekkie formuły, które szybko się wchłaniają i dobrze trzymają podczas aktywności. 

Woda do picia

Podczas wizyty na basenie i w saunie organizm intensywnie traci wodę — zarówno przez pot w trakcie pływania, jak i przez intensywne pocenie się w wysokiej temperaturze sauny. Nawodnienie to klucz do zachowania dobrej kondycji, uniknięcia zawrotów głowy, skurczów mięśni czy uczucia zmęczenia. Zabranie ze sobą butelki wody — najlepiej filtrowanej lub mineralnej — pozwala szybko uzupełnić utracone płyny i elektrolity.

Kosmetyczka – minimum, ale skutecznie 

W mojej kosmetyczce zawsze znajduje się szampon chelatujący, który pomaga usunąć z włosów osady z chloru i metali ciężkich obecnych w wodzie basenowej. Wiadomo sam czepek nie zawsze wystarczy do całkowitej ochrony, gdzieś bokiem woda może do włosów się dostać. 

Po treningu biorę szybki prysznic, a następnie odciskam włosy ręcznikiem z nadmiaru wody, nakładam słabszą z masek jaką posiadam w danej chwili na stanie. Robię to jeszcze przed wejściem do sauny – ciepło wspomaga wchłanianie składników odżywczych z kosmetyku i poprawia jego skuteczność. To prosty trik, który pozwala mi wykorzystać czas w saunie bardziej efektywnie. 

Zabieram też żel pod prysznic i piankę do mycia twarzy. Po umyciu twarzy, przed wyjściem na zewnątrz reaplikuję SPF, który zmył się pod wpływem wody basenowej. 

Pielęgnacja ciała – praktycznie i etapami

Po treningu nie balsamuję ciała od razu – zazwyczaj nie ma na to czasu. Skórę dokładnie osuszam i pozostawiam dalszą pielęgnację na wieczór, już w domowym zaciszu. Wtedy sięgam po odżywczy balsam lub oliwkę, a co jakiś czas wykonuję też peeling kawowy, który pomaga złuszczyć martwy naskórek i poprawia krążenie. Po peelingu zawsze stosuję oliwkę na noc – dzięki temu skóra pozostaje gładka i nawilżona, nawet przy częstym kontakcie z wodą basenową. 


Podsumowanie – co warto spakować na basen?

Lista rzeczy do plecaka na basen:

  • strój kąpielowy (na sobie),

  • dres lub inne luźne ubranie wierzchnie,

  • ręcznik,

  • klapki,

  • silikonowy czepek,

  • kosmetyczka z:

    • szamponem chelatującym,

    • pianką do mycia twarzy,

    • krem z SPF do twarzy,

    • maską do włosów,

    • żelem pod prysznic,

  • butelka wody do nawodnienia.

Dobrze zaplanowany zestaw i przemyślana pielęgnacja sprawiają, że po treningu nie tylko jestem zregenerowana, ale też nie muszę obawiać się o stan skóry czy włosów. Chlor może być wymagający, ale przy odpowiednim podejściu można zminimalizować jego negatywny wpływ.


Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

21 czerwca 2025

Moja włosowa historia – od sianowatych pasm do pół metra blasku

Moja włosowa historia – od sianowatych pasm do pół metra blasku

Stare zdjęcia moich włosów… Cóż, wykonane w różnych warunkach, różnymi aparatami i przez różnych pomocników, nie oddają do końca rzeczywistości. Dlatego postanowiłam opisać moją włosową historię – krok po kroku, szczerze i bez lukru. Jeśli interesuje Cię temat pielęgnacji włosów, zwłaszcza długich i farbowanych – czytaj dalej. 

Dzieciństwo – włosy jak siano i łupież drapany pazurami 

Jako dziecko miałam typowe, zaniedbane włosy. Szaro-bure, sianowate, bez wyrazu. Skóra głowy? Łupież drapany pazurami. Z perspektywy czasu widzę, że to po prostu efekt braku wiedzy i pielęgnacji. Tak wtedy wyglądała norma. Do tego stres, uboga dieta, ciągle jedzenie tego samego, brak witamin też miał wpływ na efekt wizualny. Dziecinne = zaniedbane. 

13 lat – pierwszy krok w stronę świadomej pielęgnacji 

Można powiedzieć, że jestem włosomaniaczym dinozaurem. Moje pierwsze świadome podejście do pielęgnacji włosów miało miejsce w wieku 13 lat. Zaczęłam od... kremowania. To odpowiednik współczesnego olejowania. Włosy były niefarbowane, ale wypadały garściami. Było ich mało i były bardzo osłabione. 

Tu już można obalić powielany od lat mit - że włosy zniszczone to pewnie farbowaniem. Bzdura! Żadna farba nigdy nie zniszczyła mi włosów tak, jak brak pielęgnacji, jak drapanie skóry głowy, używanie najtańszego rypacza i nie zabezpieczanie końcówek przed czesaniem.

15–20 lat – rycynowe eksperymenty i czarna faza 

W tym okresie namiętnie olejowałam włosy, szczególnie olejem rycynowym – również skórę głowy. Pojawił się błysk, ale wypadanie nie ustępowało. Wiedzę czerpałam głównie z gazet i poleceń otoczenia – internet nie był jeszcze źródłem włosowej mądrości jak dziś. 

Pierwsza koloryzacja: henna na brąz – która zmyła się po tygodniu. Potem nastąpiło farbowanie przypadkowymi farbami drogeryjnymi na brąz. Motywacja to była ożywić kolor, aby nie był taki szary i nijaki, jaki miał miejsce naturalny.

Później – czarna farba dla faceta. Niezłe poświęcenie dla miłości, c'nie? 

Biała bokserka z nadrukiem, jeansowe szorty, czerwone trampki, czarne okulary pilotki, kolorowe bransoletki

Po otrąceniu – ombre z czerni do brązu i blondu, które szybko ciemniało przez... tak, znowu rycynę. Dziś już wiem, jak działa rycyna na blond, ma ona właściwości przyciemniające. Do włosów czarnych czy brązowych jest dobrym wyborem, ale dla blondu nie. 

Moja włosowa historia – od sianowatych pasm do pół metra blasku

Kosmetyki dobierałam intuicyjnie – jeśli ktoś miał włosy, jakie mi się podobały i mówił, czego używa, ja pędziłam po to do drogerii. Rossmann był moim drugim domem.

20–25 lat – czerwone eksperymenty  

W tym czasie zaczęłam farbować włosy na czerwono. Efekt był piękny... przez dwa-trzy tygodnie, później zostawał rudy. Usiłowałam potrzymać ten efekt piankami koloryzującymi. Motywacją była chęć osiągnięcia konkretnego koloru, żywego. 

Dwa razy przeszłam na rudy z pełną premedytacją. Kiedy pracowałam na etacie, sięgałam po najtańsze produkty do pielęgnacji – liczyła się tylko cena. 

7.12.2016 Czarna piankowa rozkloszowana sukienka, czarne szpilki na platformie, czarny kapelusz, rękawiczki długie

Po odejściu z etatu, gdy zaczęłam wychodzić z psychicznego dołka, na nowo wracałam do dbania o siebie. 

24.04.2016 Biała rozkloszowana sukienka z złotą koronką, czarne szpilki, brązowy cienki pasek z ćwiekami gwiazdki, czerwone włosy, sesja Pałac Biskupów Krakowskich w KielcachБоди в полоску с сеточкой, темно-синяя расклешенная мини-юбка, черные туфли на платформе

25 lat – blond

To był trudny moment w życiu prywatnym. Coś we mnie pękło. I wtedy pojawił się blond. O szczegółach tej zmiany pisałam w osobnym wpisie na blogu – kliknij tutaj, aby przeczytać. Ta koloryzacja chyba była symbolicznym odcięciem się od przeszłości. Nie robiłam dekoloryzacji w salonie fryzjerskim, w tamtym poście szczegółowo opisałam jak stopniowo wybijałam z włosa rudości. 

Biała luźna koszula, czarna dopasowana spódnica, czarne zakolanówki, czarne botki sznurowane na koturnie

28 lat – zrozumienie, że włosy reagują na stres 

W wieku 28 lat uwolniłam się od toksycznej relacji. W rozmowach z innymi, którzy także przez lata żyli w stresie, odkryłam coś przełomowego: moje włosy nie wypadały przez złą pielęgnację, tylko przez permanentny stres! Mam żal do służby zdrowia, czemu pod pretekstem "rodzina" pozwala się na wieczną krytykę, projekcje, narzekanie, parentyfikację itp. i nikt nie pomaga ofiarom, nikt nie zbadał mi kortyzolu nigdy, a przecież byłam dzieckiem! 

Dziś widzę to wyraźnie – przy dużym stresie włosy znowu zaczynają wypadać. 

28–30 lat – złoto-czarny balans i pół metra włosów 

Obecnie farbuję się na złoto-czarny kolor – to mój kompromis między chęcią konkretnego koloru, a trwałością efektu. 

Moje włosy sięgają już planowanej długości – mam pół metra włosów! 

Kosmetyki są dobrze dobrane. Zdarza się bad hair day, ale rzadziej niż raz w miesiącu, są to przypadkowe incydenty. 

Po dawnych suchych włosach nie ma śladu. 

Potrafię dobrać pielęgnację tak, by utrzymać efekt prostowania. 

Mam w swojej kolekcji prostownicę, lokówkę, nożyczki fryzjerskie, jedwabny wałek do kręcenia włosów i suszarkę, z której korzystam jedynie awaryjnie – nie wyobrażam sobie suszenia tak długich włosów co trzy dni.

Opanowałam też wiele technik zaplatania warkoczy. 

Włosy farbuję w marcu, czerwcu i wrześniu. Od października do pierwszej połowy marca przerwa, jak mam z barteru wcierki to również wtedy praktykuję.

Dalej praktykuję pielęgnację o której pisałam w tym poście, jak czesać, czemu wyglądają inaczej na zdjęciach niż w rzeczywistości itp.

Moja włosowa historia – od sianowatych pasm do pół metra blasku


Życie z bardzo długimi włosami – blaski i cienie 

Od zawsze marzyłam o włosach do lędźwi. Ale nikt mnie nie uprzedził, jakie będą konsekwencje:

  • kucyka na czubku głowy mogę zrobić tylko raz na jakiś czas i na kilka godzin - inaczej od ciężaru włosów boli mnie głowa, 
  • przycinanie końcówek co miesiąc lub dwa, bo zbyt długie irytują - spadają pod koło od jogi, wysuwają się z koczka podczas codziennych czynności domowych, 
  • przerzucanie ich na i za fotel w biurze czy samochodzie, bo jak szarpniesz nagle głową to bardzo zaboli...
  • złudzenie optyczne wypadania włosów – bo jeden półmetrowy włos na szczotce wygląda jak pięć.

Moje włosowe cele na przyszłość

Chcę utrzymać wyhodowaną jakość włosów. Marzę też o tym, by kiedyś pojawiły się naprawdę trwałe farby kolorowe – takie, które utrzymają się przynajmniej trzy miesiące. Do tego czasu zostaję przy moim obecnym złoto-czarnym duecie.


A jaka jest Twoja włosowa historia? Podziel się w komentarzach – może miałaś podobne etapy, wzloty i włosowe kryzysy? Może też przeszłaś drogę od sianowatych pasm do świadomej pielęgnacji?



[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

17 sierpnia 2021

Moje błędy pielęgnacyjne włosów i ich korekta

Moje błędy pielęgnacyjne włosów i ich korekta

Moje błędy pielęgnacyjne włosów i ich korekta

Chyba już każdy kto tutaj jest, dorósł i dojrzał do świadomości, że włosy same z siebie nie będą dobre. Na przestrzeni tych już 12 lat sporo się działo, aby móc je doprowadzić do stanu jakie są dziś. Małe podsumowanie wprowadzonych zmian, jak to mówią, mała zmiana - duży efekt:

Czesanie nie od góry, a od końcówek. Dopiero po kilku latach zmieniłam sposób czesania. Teraz widzę jak o wiele mniej włosów zostaje na szczotce, gdy wpierw rozczeszę skołtunione dolne pasma, i stopniowo idąc ku górze.

Nożyczki fryzjerskie. Nie marnuję czasu na dostosowywaniu się do grafiku, przycinam wtedy gdy widzę że tego potrzebują. Widzę jak wyglądają rozdwojone końcówki miotełki. Często też gdy nadmiernie wypadają to przycinam centymetr, i wypadanie zmniejsza się.

Poszewka jedwabna na poduszkę. Tu będzie link gdy skończę post :)

Nie noszę pierścionków. Gdy nosiłam zdarzało się że włosy zahaczały się o nie gdy chciałam je poprawić placami.

Maskę albo odżywkę zawsze nakładam na 5-15min po umyciu. Nakładanie odżywki na moment nie dawało u mnie żadnego efektu.

Maskę albo odżywkę nakładam na włosy lekko osuszone, nie ociekające wodą. 

Nie używam nom stop tej samej maski, tylko naprzemiennie. Łudziłam się pakując się na wyjazd do Sanatorium, że jak spakuję tą jedną maskę ze sobą dzięki której mam teraz "good hair day" że tak wystarczy na cały pobyt. Równowaga PEH to jednak podstawa, i skutki to potwierdziły.

Kropla olejku również wieczorem na końcówki przed czesaniem. Szczotka łatwiej się wtedy ślizga po włosach, i mniej ich dzięki temu zostaje na szczotce.

Regularne farbowanie co 3 miesiące. Na odrost blond, na spody czerń. Wyblakły odcień i naturalny bury to żadna przyjemność. Na nic się zda idealna tafla od prostownicy, gdy kolor będzie bez wyrazu, smutny i nudny.

Nie oceniać i nie porównywać włosów 1-1 w kontekście rzeczywistość-zdjęcie. To co na żywo wygląda jak miękkie fale, na zdjęciu albo nagraniu może wyglądać jak strąki. Do roboty brać szczotkę i każdorazowo przeczesywać, żeby nie było efektu mopa, i smutku nad efektami pracy. Niestety do roboty najważniejsze jest dokładnie wyprostować włosy, bo każde zgięcie daje efekt strąków, nawet jak na żywo nie rzuca się w oczy.

04 września 2019

Jak zapuszczam włosy? Stare sposoby + Nowa wcierka z maści końskiej

Jak zapuszczam włosy? Stare sposoby + Nowa wcierka z maści końskiej
Jak zapuszczam włosy? Stare sposoby + Nowa wcierka z maści końskiej

Co kilka miesięcy kładę szczególny nacisk na porost włosów. Z prostej przyczyny, chcę wtedy położyć kolor na większym odroście, i nie bawić się w poprawki co miesiąc. 

Aby osiągnąć ten cel:
  • Jem dużo ryb - tych małych rozmiarów typu śledzie. Duże ryby z hodowli są niezdrowe bo napakowane syfem. Szczególnie te z naszego Bałtyku, niestety jest to morze zamknięte i filtracja wody w nim zajmuje podobno aż 30 lat :(
  • Stosuję szampon Alterra - o którym wspominałam TUTAJ, jako drugi szampon podczas mycia czyli tego właściwego, wtedy równocześnie myję całe ciało, by jego składniki miały czas zadziałać.
  • Wychodząc na zewnątrz aby zabiezpieczyć włosy na długości przed łamaniem - psikam odżywką w spray'u i związuję na czubku głowy - dzięki temu nie narażam ich na otarcia od kurtki, czy od siedzenia w aucie.
  • Nowość u mnie - wcierka z maści końskiej - proporcje 1:4, czyli jedna łyżeczka maści na 4 łyżeczki wody. Taką mieszankę przelewam do opakowania po nafcie kosmetycznej. Dzięki jej wąskiemu otworowi dobrze aplikuje mi się mieszankę na skórę głowy. Po nałożeniu delikatnie wcieram w skalp dodatkowo masując opuszkami palców. Nakładałam przez miesiąc przed myciem włosów na pół godz. Cały myk polega na tym, by wybrać maść końską rozgrzewającą - ze względu na skład, pobudza ona włosy do wzrostu, stąd w trakcie jej nakładania uczucie mrowienia.
    Jak zapuszczam włosy? Stare sposoby + Nowa wcierka z maści końskiej
     Z czasem zaczęłam stosować bez rozdrabniania z wodą, efekt był u mnie ten sam, więc zaoszczędziłam tylko na czasie przygotowania. Maść końską rozgrzewającą możecie zamówić TUTAJ.
  • Podcinam co miesiąc, chyba że jest potrzeba to dwa razy w miesiącu - nożyczkami fryzjerskimi Jaguar Pre Style Ergo 


Efekt który udało mi się udokumentować, zdjęcia przed i po z datami:
Jak zapuszczam włosy zimą? Stare sposoby + Nowa wcierka z maści końskiej

Wynik fajny, ale cieszę się że już po! Ten bury odrost mnie dobijał, świeciłam już nim na kilometr. W takim nijakim kolorze nie dość że prezentuje się nijak, to jeszcze moja cera wydaje się wtedy bardziej zniszczona niż w rzeczywistości! 
Dzięki zabezpieczaniu odżywką w spray'u włosy nie ucierpiały na kondycji przez najgorszy okres w roku, nie muszę teraz stosować intensywnej terapii, wyglądają niemal jak we wakacje.
Na zdjęciach nie widać, ale przybyło szczególnie babyhair.... nakładałam wcierkę z maści końskiej prawie na czoło, z początku nic sobie z tego nie robiłam, dopiero gdy przyszło zrobić makijaż i okazało się że obniżyłam sobie w ten sposób czoło... fajnie, ale będę musiała się nauczyć teraz robić tapetę nie nakładając pudru na włosy🤣

Porost włosów zauważyłam u siebie, że również zależy od pory roku. Wiosną i latem potrafią same bez pomocy rosnąć nawet około 1,5cm na miesiąc, tak samo jak i paznokcie. Jesienią i zimą natomiast wypadają przerażającymi garściami, łamią się, i nie chcą nawet centymetra na miesiąc urosnąć. 
Wpływ na samo wypadanie, ma też u mnie woda której używam do kąpieli. Będąc w Kielcach pod prysznicem prawie nic moich włosów nie było, na umywalce też było więcej kłaków mojego wspólokatora niż moich. Natomiast podczas pobytu na Podkarpaciu i w Lublinie wypadanie wróciło. W szkole średniej przebywając na Podkarpaciu też włosy wypadały mi w przerażających ilościach, nie da się zliczyć ile dermatologów i badań nawet na tarczycę przez to zrobiłam, i żadnej przyczyny nie znaleźli. Więc zanim wpadniecie w panikę że szczotka po jednym przejechaniu jest cała wypełniona włosami, sprawdzcie co leci u was w domu z kranu. W Lublinie woda była tak chlorowana, że jak podczas mycia zębów czy twarzy krople wody pociekły mi po łokciu i spadły na podłogę, to jeśli nie wytarłam od razu, to kilku razach podłoga była w białym osadzie.

13 lutego 2019

Domowe płukanki do włosów

Domowe płukanki do włosów
Domowe płukanki do włosów
Płukanki do włosów, czyli spłukanie włosów mieszanki wody i drugiego składnika, używam w celu domknięcia łusek włosów, pogłębienia koloru włosów. Efekt takiego zabiegu zwykle jest bardzo dobry – włosy stają się bardziej lśniące i miękkie.  Do wykonania płukanek stosuję przegotowaną albo demineralizowaną wodę. Twarda woda sprawiała, że włosy stawały się szorstkie i gorzej się układały. Najlepiej przygotowywać je na bieżąco lub przechowywać w lodówce maksymalnie 3 dni. W płukance wystarczy moczyć włosy, a potem polać nią głowę. Stosuję je jako ostatnie płukanie, w chłodnej temperaturze, aby dodatkowo domknąć łuski włosa. 

  • Płukanka brązująca: 

- 2 łyżki liści orzecha włoskiego 
- 1 łyżka szałwii 
- 1/2 l wody 
Składniki zalej wrzątkiem, zostaw pod przykryciem na około godzinę. Przecedź, wywarem płukaj włosy.   

  • Płukanka nawilżająca lniana:  

-  łyżka siemienia lnianego 
- 1 szklanka wody 
Siemienie zalać i gotować na wolnym ogniu mieszając 10-15min. Rozcieńczyć.  

  • Płukanka rozjaśniająca: 

-  2 torebki rumianku 
- litr wody 
Wspominałam o tej płukance podczas historii, jak zeszłam do blondu bez rozjaśniacza, link do wpisu TUTAJ. Torebki rumianku wrzucić do gotującej się wody, gotować pod przykryciem 10-15min. Płukanka nadaje złote refleksy włosom blond, rozjaśnia rude, nie wpływa na brązowe i czarne.  

  • Płukanka nawilżająca miodowa: 

- 0,5l wody 
- 1 łyżka miodu 
- 1/2 lub 1 łyżka octu jabłkowego 
Połączyć składniki i płukać włosy.  

  • Płukanka octowa 
Efekt takiego zabiegu zwykle jest bardzo dobry – włosy stają się bardziej lśniące i miękkie.  Najlepszy do wykonywania płukanek octowych jest ocet jabłkowy lub inny owocowy - ma on najbardziej naturalny skład. Lepiej unikać octu spirytusowego, który może zbytnio wysuszać kosmyki. Z kolei ocet winny może mieć tendencję do delikatnego rozjaśniania ciemnych włosów. Płukanki octowej nie wolno stosować zbyt często - ocet w zbyt dużych ilościach może powodować efekt przesuszenia włosów– szczególnie tych mających tendencję do przesuszania. Płukankę warto wykonać max raz w tygodniu. Płukanka ta zmywa resztki niepożądanej dla naszych włosów chemii, oraz pozostałości po maskach, odżywkach, produktach do stylizacji włosów, pomaga w utrzymaniu prawidłowego PH skóry, pomaga podtrzymać intensywny kolor włosów farbowanych - dzięki zakwaszeniu farba dłużej utrzymuje się na włosach, ponieważ zapobiega jej wypłukiwaniu się podczas mycia, eliminuje przetłuszczanie się włosów i powstawanie łupieżu. Zapach octu na włosach szybko się ulatnia i nie ma obawy, że będziemy pachnieć tym specyfikiem.  
 
Składniki: 
- łyżka octu jabłkowego  
- litr wody (najlepiej przegotowana lub mineralna, o pokojowej temperaturze)  
Na litr wody dodaję parę kropel, góra 1 łyżkę octu jabłkowego. Tak przygotowanym roztworem płuczę umyte i wilgotne włosy na całej ich długości. Z proporcjami octu nie należy przesadzać, gdyż użyty w nadmiarze spowoduje wysuszenie włosów.

20 czerwca 2018

Jaguar Pre Style Ergo Slice 5,5" - Profesjonalne nożyczki fryzjerskie do włosów

Jaguar Pre Style Ergo Slice 5,5" - Profesjonalne nożyczki fryzjerskie do włosów
Jaguar Pre Style Ergo Slice 5,5" - Profesjonalne nożyczki fryzjerskie do włosów

Co obiecuje producent? Nożyczki do włosów marki Jaguar wykonane ze stali bardzo wysokiej jakości, posiadają ergonomiczny kształt oraz ostrze z mikroszlifem. Nożyczki zakupione w tym celu należy wykorzystywać tylko i wyłącznie do podcinania włosów i nie ciąć nimi nic innego. 

Dane techniczne:
- długość 5,5''-14 cm (bez podpórki na palec)
- ergonomiczna budowa
- profilowane ramiona
- dwie wkładki
- podpórka pod palec
- ostrza z mikroszlifem
- wykończenie satynowe

Opinia: Że moje włosy wymagają teraz podcięcia rozpoznaję po: 
- końcówki włosów wydają się bardzo sztywne, wyraźnie spuszone,
- widzicie gołym okiem rozdwojone końcówki oraz białe kulki, bądź nawet miotełki,
- włosy nagle zaczęły bardziej wypadać, bądź przerzedzają się, albo przetłuszczają, fryzura jest "bez życia", mimo że dalej otaczające czynniki takie jak stres, dieta są takie same. Genetyka włosów bywa taka, że cebulki nie mają siły dźwigać tak dużej ciężkości długiego włosa i dlatego następuje wzmożone wypadanie. Niektóre włosy mają też naturalną skłonność do braku odbijania od nasady i im będą dłuższe, tym trudniej będzie uzyskać jakąkolwiek objętość fryzury.

Ucząc się samemu włosomaniactwa, jeszcze do nie dawna nie wiedziałam jak ważne są odpowiednie, a najlepiej profesjonalne nożyczki. Podcinałam swoje końcówki nożyczkami z zestawu do strzyżenia jakie były dołączone do golarki do włosów (o zgrozo!)Włosy po podcięciu wyglądały przez tydzień dobrze, natomiast później dalej końce przypominały miotełki. Nie, nie proponuj mi iść do fryzjera, mam traumę z dzieciństwa jak fryzjerka obcięła mnie za krótko i cała klasa naśmiewała się "jak masz na imię chłopczyku" niestety dzieciństwo to tylko mowa nienawiści, z empatią nie ma nic wspólnego. 
Postudiowałam w sieci na ten temat i natrafiłam na profesjonalne nożyczki Jaguar, po przeanalizowaniu parametrów dostępnych modeli, znalazłam i swojego wybranka. 

Nożyczki są niesamowicie ostre, dobrze leżą w dłoni, mimo że model który kupiłam miał być przeznaczony dla praworęcznych - to chwyt marketingowy nie dajcie się naciągnąć, jestem leworęczna i super mi się nimi operuje!
Teraz efekt od kilku lat ich stosowania to końcówki stały się gładkie, aktualnie nie mam żadnych rozdwojonych końców, nie mówiąc już o tych koszmarnych, białych kulkach. Wniosek? Lepiej zainwestować w dobre nożyczki. 

Cięcie na mokro czy na sucho? Słyszałam że podcinanie na sucho jest szkodliwe dla włosów. Swoje staram się podcinać na mokro w miarę możliwości. Niestety kiedyś miałam cieniowane przez co jeszcze miejscami mam krótsze pasma, które pozostaje mi ratować na sucho, bo na mokro nie widzę gdzie się rozdwajają, a gdzie jest ok. Nie mniej jednak dużą różnicę zrobił zakup konkretnego jakościowego sprzętu.

Jaguar Pre Style Ergo 5,5" - Profesjonalne nożyczki fryzjerskie do włosów możecie zamówić TUTAJ.

12 lutego 2018

Nafta kosmetyczna

Nafta kosmetyczna
Nafta kosmetyczna

Co obiecuje producent? pielęgnuje włosy, nadaje włosom połysk i miękkość, może zmniejszyć wypadanie włosów, zagęścić je czy nawet przyspieszyć ich porost, doskonała do włosów suchych, łamliwych i matowych, ciężkich do ułożenia, z tendencją do plątania się. 

Jak stosować?: 

  • Przed myciem na góra 20min. Po czym dokładnie zmyć. Nafta jest ciężka do zmycia, potrzebny dobrze oczyszczający szampon z SLS. Po umyciu najlepiej użyć odżywki.
  • Jako płukanki. Do litra przegotowanej wody dodać 2, 3 krople nafty. Użyć do ostatniego płukania.
  • Jako dodatek do masek: np. z olejkiem rycynowym i żółtkiem.

Jak często używać?: Używałam jej kiedyś góra 1 raz w tygodniu i taki czas odpowiadał moim włosom. Gdy chciałam częściej to włosy się zbuntowały i stały się oklapnięte i bez życia.

PLUSY:
- włosy mniej wypadały, 
- były mocniejsze, nie łamały się,
- nie puszyły się,
- łatwo się rozczesują,
- włosy stały się bardziej sypkie, miękkie,
- mniej się plątały.

MINUSY:
- zapach, okropny, na szczęście znika po użyciu szamponu,
- stosowałam zarówno wersje bez dodatków jak i z dodatkami (np. aloesem). Nie zauważyłam żadnej różnicy w działaniu.

Ilość zużytych opakowań: 3
Czy kupię ponownie?: tak


Nafta kosmetyczna dostępna jest do kupienia TUTAJ.

22 lutego 2017

Humektanty - Emolienty - Proteiny - jak rozpoznać czego potrzebują włosy?

Humektanty - Emolienty - Proteiny - jak rozpoznać czego potrzebują włosy?
Humektanty - Emolienty - Proteiny - jak rozpoznać czego potrzebują włosy?
Nie jestem z wykształcenia chemikiem ani powiązana z tą branżą w żaden sposób. Wiedzę czerpię z internetu, natomiast co się sprawdza co nie, z efektów na własnej głowie, czas podsumować 13-letnie doświadczenia i zebrać w całość. 
Chyba pierwszą rzeczą którą trzeba sobie uświadomić jest to, że nie ma jednego sposobu w utrzymywaniu włosów w dobrej kondycji, która tak samo dobrze sprawdziłaby się na wszystkich rodzajach włosów.
Nawet idealnie skomponowany kosmetyk nie musi działać idealnie, jeśli będziemy go stosować bez przerwy, przekonałam się będą w Sanatorium - spakowałam jedną maskę która robiła przed wyjazdem "good hair day" i po kilku użyciach pod rząd, to już nie było good. Niektóre substancje (oleje, silikony, proteiny) mogą się na włosach nadbudowywać sprawiając, że produkt dotąd idealny, nagle zaczyna je puszyć (nadmiar protein) lub obciążać (nadmiar emolientów). Obecnie widzę w internecie że taka pielęgnacja jest określana nazwą - równowaga PEH.
Po latach pielęgnacji włosy też nie będą takie same. Ja ze swoimi startowałam jako wysokoporowate, przypominały swoim spuszeniem pudla który wpadł właśnie pod suszarkę, a nie włosy, na dodatek ciągle łamiące się i wypadające garściami. Dziś mam farbowane, a mimo to średnioporowate i potrafią mieć nawet zaskakująco często "good hair day".


3 etapowa pielęgnacja włosów - łuska włosa składa się z aminokwasów, aby utrzymać je w zdrowym stanie potrzebują one: 
protein -  zadanie odbudowa, które regenerują, wypełniają ubytki
humektanty - zadanie nawilżenie 
emolienty - zadanie ochrona, które zabezpieczą przed utratą wody z powierzchni włosa. Dzięki temu włosy nie będą wysuszać się i puszyć od zmian pogody i wilgoci, staną się zdyscyplinowane i łatwiejsze do ułożenia.



Proteiny - zwane też białka lub sekwencja aminokwasów. Zbudowane są z nich włosy i to dzięki nim są odporne na zniszczenia. Proteiny działają odbuduwująco na ich strukturę.

Po użyciu protein włosy nabierają objętości, sypkości, mogą stać się również podatne na kręcenie i falowanie.

Jak rozpoznać że włosy potrzebują protein? Najczęściej brak protein to włosy bez życia. Stają się wiotkie i ciężkie do ułożenia. Proteiny przydadzą się włosom zmęczonym i zniszczonym, również po zabiegach fryzjerskich i stylizacji z użyciem wysokiej temperatury. 

Przedawkowanie - jeśli przedawkujemy nakładając maski i odżywki na włosy, staną się one kruche i łamliwe. Warto raz na jakiś czas zastosować mocniejszy szampon w celu oczyszczenia, np. Garnier, Ultra Doux Szampon oczyszczający cytryna i biała glinka lub Blue szampon czarna rzepa.

Produkty które zawierają proteiny, należy ograniczać w stosowaniu (ze względów bezpieczeństwa) maksymalnie co 5-7 dni (nie nakładać ich częściej i maksymalnie do 30 minut - nie dłużej). Praktykuję używać ich raz w tygodniu.

Proteiny, gdzie ich szukać? 
  • hydrolyzed
  • collagen (kolagen)
  • amino acids (aminokwasy)
  • keratin, milk, silk (keratyna, proteiny mleka, jedwab) 
  • hydrolyzed soy protein (proteiny sojowe)
  • hydrolyzed oat protein (proteiny owsa)
  • hydrolyzed rice protein (proteiny ryżowe).

Przykłady produktów z proteinami których używałam:









Humektanty - substancje które absorbują i pomagają utrzymać wilgoć we włosach. 

Jak rozpoznać że włosy potrzebują humektantów? Humektantów potrzebują przede wszystkim suche włosy, najczęściej są to kręcone i falowane przez ich skomplikowaną budowę. 
Jeśli włosy kruszą się i łamią, może to być sygnał, aby je lepiej nawilżyć. 

Uwaga na substancje nawilżające w maskach i odżywkach do włosów, ponieważ w nadmiarze, zwłaszcza przy dużej lub bardzo niskiej wilgotności powietrza, mogą powodować szorstkość czy duże napuszenie włosów. To tłumaczy, czemu produkty dobrze działające przez cały rok - nagle w zimę nam szkodzą - przez nieodpowiednią wilgotność powietrza, czyli zbyt suche powietrze spowodowane ogrzewaniem pomieszczenia, zaczęły one działać odwrotnie - powodować wyciąganie wilgoci na zewnątrz włosa. 

Humektanty, gdzie ich szukać? 
  • aloe (aloes) 
  • urea (mocznik) 
  • honey (miód)
  • gliceryn (gliceryna) 
  • panthenol 
  • butylene glycol (glikol butylenowy)
  • glucose (glukoza)
  • propanediol
  • niacynamid
  • betaine (betaina)

Przykłady produktów z humentantami których używałam:







Emolienty - składniki które często używane są również do leczenia bardzo suchej skóry. Zwykle są to różnego rodzaju oleje lub tłuszcze. Działają, poprzez zwiększenie zdolności włosów do zatrzymywania wody, która dość szybko z nich odparowuje. Oleje zabezpieczą włosy przed wysuszeniem.
Emolienty dzielone są na trzy grupy: zwierzęce, roślinne i syntetyczne.

Jak rozpoznać, że włosy potrzebują emolientów? Nakładasz drogie produkty od dłuższego czasu, ale włosy dalej są nie gładkie? No to już wiesz czego brakuje. Emolienty przydają się jeśli włosy bardzo się puszą i trudno nad nimi zapanować, nadają się również do zabezpieczania końcówek, szczególnie bardzo zniszczonych, i z tendencją do rozdwajania się. 

Sprawdzą się również w suche dni – sprawią, ze unikniesz efektu napuszonych włosów.

Lepiej je sobie darować jeśli w planach jest fryzura typu kucyk, warkocze - sprawiają że włosy stają się śliskie, i w efekcie spinki i gumki same się z włosów zsuwają. Jeśli widać u mnie "grzywkę" szczególnie rano gdy dopiero wstałam, już wiadomo co dzień wcześniej nakładałam na włosy.

Przedawkowanie - nakładane solo lub w nadmiarze potrafią nadmiernie obciążyć włosy, sprawić, że szybciej będą się przetłuszczać, strączkować, utracą objętość. Emolienty jednak najtrudniej przedawkować i właściwie pielęgnacja oparta o emolienty sprawdza się na każdych włosach, szczególnie wysokoporowatych, zniszczonych.
Oleje muszą być nierafinowane - zaobserwowałam to na włosach współlokatorki - ciągle używała oleju kokosowego rafinowanego i nie miała żadnych efektów.

Emolienty, gdzie ich szukać? 
  • oleje w składach możemy rozpoznać po końcówce "oil": agran oil (olej arganowy)
  • alkohole tłuszczowe: cetearyl alcohol, cetyl alcohol
  • masła to wszystkie składniki z końcówką "butter": shea butter (masło shea) 
  • lanolin (lanolina)
  • silikony np.: cyclomethicone, cyclopentasiloxane, dimethicone, dimethiconol
  • woski
  • parafina

Przykłady odżywek z emolientami których używałam:









  • Aplikacja - im mam dłuższe włosy, tym więcej muszę nakładać produktu. Wiadomo powierzchnia się zwiększyła. Ale też zawsze zostawiam na kilka minut każdy produkt na włosach. Najczęściej wychodzę z pod prysznica, ubieram się, nakładam maskę czy tam odżywkę, i wracam do codziennych zajęć, typu drugie śniadanie. Dopiero wtedy spłukuję zimną wodą. Samo nakładanie odżywek na sekundę się u mnie nie sprawdziło, nigdy nie dało żadnego efektu.