Menu

28 sierpnia 2026

Sneakersy, trampki czy buty sportowe – czym się różnią?

Sneakersy, trampki czy buty sportowe – czym się różnią?
Sneakersy, trampki i buty sportowe często wrzucamy do jednej kategorii wygodnego obuwia na co dzień. W rzeczywistości różnią się jednak konstrukcją, podeszwą, materiałami, amortyzacją i przede wszystkim przeznaczeniem. 
Znaczenie ma również pogoda. Ta sama para butów, która świetnie sprawdza się latem, niekoniecznie będzie dobrym wyborem podczas jesiennego deszczu czy chłodnego wiosennego poranka. 
Czy trampki są najlepsze na lato? Czy sneakersy sprawdzą się jesienią? A jakie buty wybrać na rower, do samochodu, na uczelnię, szkolenie albo spotkanie ze znajomymi?
W tym poradniku porównuję sneakersy, trampki i buty sportowe oraz podpowiadam, jakie obuwie sprawdzi się w różnych sytuacjach i warunkach pogodowych. 

Trampki – lekkie buty idealne na cieplejsze dni

Trampki to jeden z najbardziej charakterystycznych rodzajów casualowego obuwia. Klasyczne modele mają prostą konstrukcję, płaską podeszwę i często tekstylną, przewiewną cholewkę. 
To właśnie lekkość i przewiewność sprawiają, że trampki szczególnie dobrze sprawdzają się latem oraz podczas cieplejszych okresów wiosny i jesieni
W upalne dni cienka, tekstylna cholewka może zapewnić większy komfort niż masywniejsze sneakersy czy zabudowane buty sportowe. 
Nie oznacza to oczywiście, że trampki nadają się wyłącznie na lato. Wszystko zależy od konkretnego modelu, materiału i temperatury.

Czarne body z siateczką, czarne skórzane szorty, vansy blog stylizacje.jpg

Trampki na lato 
Jeśli szukamy butów na lato, trampki są bardzo uniwersalną opcją. Pasują zarówno do jeansów, szortów, spodni materiałowych, jak i sukienek czy spódnic. 
Sprawdzą się podczas spacerów po mieście, zakupów, zwiedzania, spotkań ze znajomymi czy wyjścia na kawę. 
Latem ich zaletą jest również prosty charakter – nie wyglądają tak ciężko jak niektóre masywniejsze sneakersy. 

DIY pink ombre t-shirt with slits, navy blue high waisted jeans, black classic sneakers

Trampki wiosną i jesienią
Trampki dobrze sprawdzają się również w ciepłe dni wiosny i jesieni. Jeśli temperatura jest przyjemna, a nawierzchnia sucha, nie ma potrzeby sięgania po cięższe, bardziej zabudowane obuwie.
W chłodniejsze dni sytuacja się jednak zmienia. Tekstylna cholewka może przepuszczać więcej chłodnego powietrza, a cienka podeszwa nie zapewni takiego komfortu termicznego jak bardziej zabudowane sneakersy. 
Podczas deszczu również warto zastanowić się nad innym obuwiem - szczególnie jeśli trampki wykonane są z materiału, który szybko nasiąka wodą. 

7.11.17 Granatowa bluza z kapturem z nadrukiem pandy, szare rurki, trampki w kratkę, Skarżysko-Kamienna

Do czego jeszcze pasują trampki? 
Na uczelnię: tak, szczególnie wiosną i latem. Są lekkie, casualowe i łatwo dopasować je do codziennego stroju. 
Na spotkanie ze znajomymi: zdecydowanie. To jedno z najbardziej naturalnych zastosowań trampek. 
Do samochodu: płaska i stosunkowo cienka podeszwa może być dużą zaletą podczas prowadzenia auta. Daje dobre wyczucie pedałów. 
Na rower: trampki mogą sprawdzić się podczas krótkiej, spokojnej jazdy miejskiej. Na dłuższe trasy lepiej wybrać obuwie zapewniające odpowiednią stabilizację i sztywność podeszwy. 

Spódnica jeansowa z marmurkowych rurek DIY, biała bokserka z koronką, różowa narzutka, białe trampki

Sneakersy – uniwersalne buty na co dzień 

Sneakersy są obecnie jednym z najbardziej uniwersalnych rodzajów obuwia. Łączą sportowy charakter z miejskim stylem i występują w ogromnej liczbie fasonów. 
Możemy znaleźć lekkie sneakersy idealne na cieplejsze dni, ale również bardziej zabudowane modele, które lepiej sprawdzą się jesienią, wiosną, podczas chłodnego lata czy lekkiej zimy
To właśnie dlatego sneakersy są dobrym wyborem, jeśli szukamy jednej pary butów, którą można wykorzystać w wielu codziennych sytuacjach. 
Potocznie często nazywane: adidasy.

Biała bokserka, szare spodnie dresowe z naszywkami różowymi, Nike Air Max 2016 Print Deep Night

Sneakersy na jesień i wiosnę 
Jesień i wiosna potrafią być bardzo zmienne. Rano temperatura może być niska, w ciągu dnia robi się cieplej, a po południu pojawia się deszcz. 
W takich warunkach bardziej zabudowane sneakersy często sprawdzają się lepiej niż klasyczne trampki. Warto zwrócić uwagę na materiał cholewki, wysokość podeszwy i to, czy konstrukcja buta zapewnia odpowiednią ochronę przed chłodem. 

Sneakersy na deszcz 
Czy sneakersy nadają się na deszcz? Obecnie produkowane są modele odporne na wilgoć i z wodoodpornym wykończeniem, praktyczne w deszczową pogodę. 
 Dlatego przed zakupem warto sprawdzić nie tylko wygląd butów, ale również przeznaczenie obuwia. 

Sneakersy na chłodne lato 
Nie każdy letni dzień oznacza wysoką temperaturę. Podczas chłodniejszych dni lata, szczególnie rano i wieczorem, lekkie sneakersy mogą okazać się wygodniejsze niż bardzo przewiewne trampki. 
To dobry przykład sytuacji, w której rodzaj obuwia warto dopasować nie tylko do pory roku, ale również do aktualnej pogody. 

Sneakersy na lekką zimę 
Przy łagodnej zimie sneakersy mogą być wystarczające do codziennego poruszania się po mieście, szczególnie jeśli wybierzemy model bardziej zabudowany, z odpowiednią podeszwą i materiałem lepiej chroniącym przed wilgocią. Przy mrozie, śniegu czy dużej ilości wody lepiej jednak sięgnąć po obuwie zaprojektowane z myślą o zimowych warunkach. 

Bluzka w kwiatki, Szorty jeansowe, Adidas buty damskie, czarny stanik

Gdzie sprawdzą się sneakersy? 
Na miasto: zdecydowanie. To jedno z najlepszych zastosowań sneakersów. 
Na uczelnię: bardzo dobry wybór, zwłaszcza gdy czeka nas cały dzień zajęć i dużo chodzenia. 
Na szkolenie: minimalistyczne sneakersy mogą być świetnym kompromisem między wygodą, a schludnym wyglądem. 
Na spotkanie ze znajomymi: pasują do większości casualowych stylizacji. 
Do samochodu: wiele lekkich modeli będzie wygodnych podczas prowadzenia, szczególnie jeśli podeszwa nie jest zbyt gruba. 
Na rower: do spokojnej jazdy miejskiej sneakersy mogą sprawdzić się bardzo dobrze. Przy regularnej lub sportowej jeździe warto jednak wybrać obuwie przeznaczone do jazdy na rowerze. 

Płaszcz wiosenny liliowy, koszulka pudrowy róż, miętowa rozkloszowana spódnica, adidas superstar hologram
 

Nie każdy but sportowy jest do każdego sportu 

Buty sportowe są projektowane z myślą o aktywności fizycznej, ale but sportowy nie oznacza automatycznie buta odpowiedniego do każdego rodzaju treningu. To jedna z najważniejszych rzeczy, o których warto pamiętać przy wyborze obuwia. Buty do biegania, buty treningowe na siłownię, obuwie fitness, buty do tańca czy buty rowerowe mają zupełnie inne wymagania. To, co jest zaletą podczas biegania, może być wręcz wadą podczas ćwiczeń wymagających szybkich zmian kierunku lub obrotów.

Buty do biegania, a buty na fitness i siłownię 
Buty do biegania nie są uniwersalnymi butami sportowymi. Ich konstrukcja została podporządkowana przede wszystkim ruchowi do przodu i amortyzacji kolejnych kroków lub uderzeń stopy o podłoże. Na bieżni czy podczas biegu po nawierzchni duża amortyzacja może być ogromną zaletą. 
Na siłowni sytuacja wygląda jednak nieco inaczej. Podczas treningu siłowego, ćwiczeń funkcjonalnych czy treningów wymagających ruchów na boki przydatna jest przede wszystkim stabilność. Zbyt miękka i wysoka podeszwa może utrudniać pewne ustawienie stopy i zmniejszać poczucie kontroli nad podłożem. Dlatego na siłownię warto szukać butów treningowych, a niekoniecznie modeli przeznaczonych do biegania. 
Przy wyborze butów na siłownię warto zwrócić uwagę na: stabilną, stosunkowo płaską podeszwę, dobre trzymanie stopy, odpowiednią przyczepność, możliwość wykonywania ruchów na boki, elastyczność dopasowaną do rodzaju treningu, przewiewną cholewkę, szczególnie podczas intensywnych ćwiczeń. 
Jeżeli trening obejmuje przede wszystkim ćwiczenia siłowe, istotna będzie stabilność. 
Jeśli wykonujemy również skoki, wykroki, ćwiczenia funkcjonalne czy cardio, potrzebujemy bardziej wszechstronnego modelu treningowego. 

Buty do zumby i innych zajęć tanecznych 
Znaczenie ma również dobór obuwia podczas zajęć tanecznych, takich jak zumba czy kizomba. W tym przypadku buty do biegania niekoniecznie będą dobrym wyborem. Model stworzony do biegania może mieć grubą, miękką podeszwę, wysoki drop i bardzo dobrą przyczepność. Podczas biegu są to pożądane właściwości, natomiast podczas tańca mogą utrudniać wykonywanie obrotów i szybkich zmian kierunku. Zbyt przyczepna podeszwa może blokować stopę podczas obrotu, zamiast pozwolić jej płynnie wykonać ruch. 
Z kolei wysoka i miękka amortyzacja może zmniejszać stabilność podczas ruchów bocznych. Dlatego na zumbę, kizombę i podobne zajęcia warto szukać butów fitness lub taneczno-treningowych, które zapewniają stabilność, ale jednocześnie pozwalają na swobodne wykonywanie obrotów. 
Szczególnie przydatne mogą być: płaska lub stosunkowo niska podeszwa, dobra stabilizacja stopy, elastyczność pozwalająca na naturalny ruch, podeszwa umożliwiająca wykonywanie obrotów, odpowiednia przyczepność, ale bez nadmiernego „przyklejania” stopy do podłoża, dobre dopasowanie cholewki. 
W przypadku obuwia do tańca warto więc zwracać uwagę nie tylko na to, czy but jest wygodny podczas chodzenia, ale przede wszystkim na to, jak zachowuje się podczas obrotów, ruchów bocznych i szybkich zmian kierunku.

Jak wybrać odpowiednie buty? 

Przy wyborze obuwia warto kierować się nie tylko wyglądem, ale przede wszystkim jego przeznaczeniem, konstrukcją oraz warunkami, w których będziemy je nosić. Buty na lato nie muszą sprawdzić się równie dobrze jesienią, a model przeznaczony do biegania niekoniecznie będzie odpowiedni na siłownię czy zajęcia taneczne. 
Kupując buty przez internet, możemy zazwyczaj znaleźć w opisie produktu najważniejsze informacje dotyczące konkretnego modelu - od materiałów i rodzaju podeszwy po przeznaczenie obuwia. 
Warto również sprawdzić opinie innych użytkowników. Ich doświadczenia mogą podpowiedzieć, jak buty sprawdzają się podczas codziennego użytkowania, czy rozmiar jest zgodny z tabelą producenta oraz jak zachowują się w praktyce. 
Przy zakupach online dobrze jest również zwrócić uwagę na możliwość bezpłatnego zwrotu. Jest to szczególnie istotne w przypadku obuwia, ponieważ nawet dobrze opisany model może okazać się niedopasowany do naszej stopy. 
Jeśli interesujący nas sklep ma stacjonarny salon w naszej okolicy, możemy również najpierw znaleźć odpowiedni model online, a następnie udać się do sklepu i przymierzyć go na miejscu. Dzięki temu możemy sprawdzić nie tylko rozmiar, ale również to, czy but dobrze trzyma stopę, czy podeszwa jest odpowiednio elastyczna i czy chodzenie w nich jest rzeczywiście komfortowe. 
Ostatecznie nawet najlepsze parametry nie zastąpią indywidualnego dopasowania. Dobrze dobrane buty powinny odpowiadać zarówno okazji i pogodzie, jak i naszym stopom oraz sposobowi, w jaki zamierzamy z nich korzystać


[POST NIESPONSOROWANY] 
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

18 sierpnia 2026

Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Post powstał we współpracy barterowej z marką HolaNature.

Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Jak powstało HolaNature?

HolaNature to rodzinna marka z Kielc, którą stworzyło rodzeństwo – Julian i Kasia. Pomysł na jej powstanie wyrósł z ich własnych doświadczeń z pracą pod presją, zmęczeniem, problemami ze snem i trudnością z utrzymaniem koncentracji. Julian, z wykształcenia i zamiłowania związany z chemią, po latach pracy w branży marketingowej zaczął szukać alternatywy dla kolejnych filiżanek kawy – rozwiązania, które pozwoliłoby zachować energię i skupienie bez nadmiernego pobudzenia. Kasia, pracująca jako software engineer, dołączyła do projektu, wnosząc równie dużą dbałość o szczegóły i skład produktów. 

Wspólnie stworzyli więc płynne formuły z adaptogenami, których sami wcześniej nie mogli znaleźć na rynku – Strażnika Spokoju i Strażnika Umysłu.

HolaNature - płynne adaptogeny w codziennej rutynie

Jedną z rzeczy, która wyróżnia produkty HolaNature, jest sama forma suplementacji. Marka stawia na płynne formuły na bazie oleju MCT, zamknięte w niewielkich, 30-mililitrowych butelkach z atomizerem. Codzienna porcja każdego z produktów to 8 pompek, a jedno opakowanie wystarcza na około miesiąc codziennej suplementacji.    

Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Preparat można aplikować bezpośrednio na język albo dodać do wody, soku czy innego napoju. Produkty mają naturalny smak skórki pomarańczy, a ich składy nie zawierają cukru, alkoholu ani sztucznych dodatków.

Producent zastosował standaryzowane ekstrakty DER 10:1, czyli skoncentrowane ekstrakty roślinne o określonym stosunku ilości surowca wykorzystanego do ich uzyskania. Produkty są również wytwarzane w Polsce zgodnie ze standardem GMP. 

Dwie formuły - różne potrzeby

Choć oba produkty bazują na podobnym podejściu do suplementacji, zostały stworzone z myślą o nieco innych potrzebach. Strażnik Spokoju koncentruje się przede wszystkim na wyciszeniu, regeneracji i wsparciu organizmu w okresach stresu, natomiast Strażnik Umysłu skierowany jest bardziej w stronę koncentracji, pamięci i sprawności umysłowej. 


Strażnik Spokoju - adaptogeny na stres i regenerację


Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Strażnik spokoju to formuła stworzona z myślą o osobach, które na co dzień funkcjonują pod presją, odczuwają zmęczenie i napięcie lub szukają wsparcia dla regeneracji oraz spokojniejszego snu. 

Co zawiera Strażnik Spokoju?

  • Ashwagandha – adaptogen kojarzony ze wsparciem organizmu w okresach stresu oraz prawidłowym snem i regeneracją.
  • Różeniec górski – wspiera organizm w okresach przeciążenia psychicznego i fizycznego oraz pomaga utrzymać energię i sprawność umysłową.
  • Lion’s Mane (soplówka jeżowata) – składnik ceniony przede wszystkim jako wsparcie koncentracji i funkcji poznawczych.
  • Bakopa drobnolistna – tradycyjnie wykorzystywana jako wsparcie pamięci i koncentracji.
  • Chaga – grzyb funkcjonalny będący źródłem naturalnych związków o właściwościach antyoksydacyjnych.

Taki skład sprawia, że Strażnik Spokoju jest ukierunkowany przede wszystkim na wsparcie organizmu w okresach zwiększonego stresu, napięcia i zmęczenia, a także na regenerację i spokojniejszy sen. 

Odpowiedzialne podejście do suplementacji

Na opakowaniu Strażnika Spokoju znalazła się wyraźna informacja, aby nie stosować produktu podczas przyjmowania leków nasennych, przeciwpadaczkowych i uspokajających

Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature
Moim zdaniem to bardzo pozytywny wyróżnik na rynku suplementów, gdzie komunikacja często skupia się przede wszystkim na korzyściach i atrakcyjnych obietnicach. Tutaj producent zwraca uwagę również na sytuacje, w których suplementacja może nie być odpowiednim rozwiązaniem. Takie podejście pokazuje, że poza sprzedażą produktu liczy się dla twórców również świadomy i odpowiedzialny wybór klienta.

Strażnik Umysłu – adaptogeny na koncentrację, pamięć i jasność myślenia


Strażnik Spokoju i Strażnik Umysłu – poznaj HolaNature

Strażnik umysłu to formuła HolaNature skierowana przede wszystkim do osób, które intensywnie pracują umysłowo, uczą się lub na co dzień mierzą się z dużą liczbą obowiązków i bodźców.

Co zawiera Strażnik Umysłu?

  • Lion’s Mane (soplówka jeżowata) – składnik ceniony jako wsparcie koncentracji, pamięci i prawidłowego funkcjonowania poznawczego.
  • Bakopa drobnolistna – tradycyjnie stosowana jako wsparcie pamięci, koncentracji i zdolności przyswajania informacji.
  • Cytryniec chiński – wspiera prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz utrzymanie energii i koncentracji.
  • Różeniec górski – adaptogen wspierający organizm w okresach obciążenia psychicznego i fizycznego, a także utrzymanie energii i sprawności umysłowej.

Czym różni się od Strażnika Spokoju?

W porównaniu ze Strażnikiem Spokoju ta formuła jest bardziej ukierunkowana na funkcje poznawcze - koncentrację, pamięć, jasność myślenia i sprawność umysłową

To właśnie dlatego postrzegam oba produkty nie tyle jako dwa warianty tego samego suplementu, ile jako preparaty przeznaczone do nieco innych sytuacji. Strażnik Spokoju lepiej wpisuje się w momenty, kiedy potrzebujemy zwolnić i zadbać o regenerację, natomiast Strażnik Umysłu ma więcej sensu w kontekście pracy wymagającej skupienia i wysiłku intelektualnego. Może być szczególnie interesująca dla osób pracujących przy komputerze, uczących się, realizujących wymagające projekty czy funkcjonujących na co dzień w środowisku pełnym rozpraszaczy. Połączenie składników ma wspierać również utrzymanie energii psychicznej i ograniczenie uczucia mentalnego zmęczenia.


Moje doświadczenia ze stosowaniem

Produkty HolaNature trafiły do mnie w wyjątkowo odpowiednim momencie. Ostatnie miesiące są dla mnie trudne również pod względem zawodowym - ciężka sytuacja gospodarcza mocno wpływa na moją pracę, a kiedy problemy z pracą i finansami zaczynają zajmować głowę, bardzo łatwo przenoszą się również na życie prywatne. 

Zauważyłam u siebie coraz więcej overthinkingu, ciągłego analizowania i przewidywania najgorszych scenariuszy, nawet w momentach, które wcześniej pozwalały mi po prostu odpocząć. Zdarzało mi się rozmyślać o pracy podczas jazdy na rowerze czy wyprowadzania psa, zamiast faktycznie być myślami w tym, co dzieje się wokół mnie. Do tego doszedł permanentny smutek, problemy z regeneracją, budzenie się w nocy i nadmierne wypadanie włosów.

Jak wyglądało stosowanie?

Produkty stosowałam przede wszystkim pod wieczór, jako element wyciszenia przed snem. Najwygodniej było mi dodawać je do wody, taki sposób aplikacji zdecydowanie bardziej odpowiada mi niż stosowanie bezpośrednio na język. 

Sam smak oceniam pozytywnie. Wyczuwalna jest naturalna nuta skórki pomarańczy, dzięki czemu suplement nie ma typowego, intensywnie ziołowego posmaku, którego można spodziewać się po tego rodzaju składnikach. 

Jeśli miałabym wskazać jedyny minus, byłby nim dla mnie atomizer zamiast pipety. Nie traktuję tego jednak jako wady samego rozwiązania - po prostu od lat jestem przyzwyczajona do płynnych suplementów i innych produktów dozowanych pipetą i taki sposób jest dla mnie wygodniejszy. 

Jak odebrałam działanie?

Podczas stosowania nie miałam poczucia otumanienia czy oderwania od tego, co się dzieje. Nadal widzę swoje problemy, wiem, co jest dla mnie trudne i potrafię nazwać emocje, które aktualnie mi towarzyszą. Mam natomiast wrażenie, że łatwiej mi się z nimi zmierzyć, zamiast bez końca kręcić wokół nich w głowie

Szczególnie pozytywnie zauważyłam to w kontekście snu - łatwiej było mi się wyciszyć wieczorem i lepiej przesypiałam noc, co z kolei przekładało się na funkcjonowanie następnego dnia. 

Doceniam to, że mogą być jednym z elementów dbania o siebie w okresie większego obciążenia - obok odpoczynku, ruchu, snu i szukania konkretnych rozwiązań sytuacji, które powodują stres. Nie zastępują tych rzeczy, ale mogą stanowić ich uzupełnienie. 


Gdzie znaleźć produkty HolaNature?

Na koniec, jeśli chcesz zajrzeć głębiej w świat HolaNature i sprawdzić adaptogeny, o których pisałam, zostawiam linki do obu formuł:

11 sierpnia 2026

Jak ogarnąć garderobę? Moje sprawdzone przez lata sposoby

Nie wyrzucam rzeczy tylko dlatego, że długo ich nie nosiłam

Nie stosuję zasady, według której ubranie, którego nie założyłam przez rok, powinno automatycznie wylądować w koszu czy na stosie rzeczy do oddania. Moja garderoba nie działa w ten sposób. Zdarzało mi się, że jakaś rzecz przeleżała w szafie dwa czy nawet trzy lata, a później nagle okazywało się, że idealnie pasuje do sytuacji, na którą wcześniej nie miałam okazji jej założyć.

Nie każda rzecz musi być regularnie noszona, żeby miała dla mnie sens. Czasem zmieniają się moje potrzeby albo po prostu pojawia się okazja, do której konkretne ubranie okazuje się idealne. Dlatego zamiast patrzeć wyłącznie na to, kiedy ostatni raz coś założyłam, wolę ocenić, czy nadal jest to rzecz, którą rzeczywiście chcę mieć i czy mam dla niej potencjalne zastosowanie.

Co jakiś czas robię przegląd całej garderoby

Kiedy mam czas i przede wszystkim ochotę na takie porządki, robię przegląd garderoby po swojemu. Nie wyciągam wszystkiego naraz, żeby po pięciu minutach mieć na podłodze stertę ubrań. Zamiast tego przechodzę po kolei przez zawartość szafek i szuflad, wyciągając rzeczy i sprawdzając je jedna po drugiej.

Przy okazji oglądam ubrania dokładniej: czy nie pojawiły się dziury, plamy, nie rozciągnęły się, przetarcia albo inne uszkodzenia, których wcześniej nie zauważyłam. 

Niektóre ciuchy ulegają z czasem zmechaceniom podczas prania czy noszenia - aby nie wyrzucać od razu, często golę elektryczną golarką, tu poczytasz post o maszynce do golenia ubrań.

Jeśli coś nadal wygląda dobrze, ale od dawna tego nie nosiłam, przymierzam. I tutaj zaczyna się najważniejsza część mojego przeglądu.

Podczas przymierzania od razu szukam okazji do założenia

Samo pytanie „czy mi się to jeszcze podoba?” niewiele mi daje. Kiedy mam coś na sobie, zastanawiam się raczej: gdzie właściwie mogłabym w tym pójść?

Czy założę to do klubu? Na uczelnię? Na szkolenie? Na co dzień? Na trening albo chociaż na dojazd na trening? Taki sposób myślenia pozwala mi przypomnieć sobie o rzeczach, które w szafie wyglądają na zapomniane, ale po przymierzeniu okazują się całkiem przydatne.

Czasami dopiero wtedy widzę też, że problemem nie jest samo ubranie, ale sposób, w jaki je wcześniej nosiłam. Wystarczy zestawić je z czymś innym, zmienić dodatki albo potraktować je jako bazę do nowej stylizacji.

Niektóre rzeczy dostają drugie życie dzięki DIY

Przy takim przeglądzie zdarza mi się również znaleźć ubrania, których nie chcę już nosić dokładnie w takiej formie, ale jednocześnie szkoda mi się ich pozbywać. Wtedy zastanawiam się, czy nie nadają się do aktualizacji DIY: obejrzyj przykładowe DIY ubraniowe na moim kanale YouTube.

Czasami wystarczy drobna zmiana, żeby rzecz ponownie zaczęła mi odpowiadać. Skrócenie, przerobienie fasonu, dodanie czegoś albo wykorzystanie elementu ubrania w zupełnie nowy sposób może sprawić, że zamiast pozbywać się rzeczy, zyskuję coś, co rzeczywiście będę nosić.

Nie dzielę garderoby na letnią i zimową

Nie robię też klasycznej rotacji garderoby sezonowej. Wynika to przede wszystkim z tego, że ubieram się na cebulkę. Zamiast chować część ubrań na kilka miesięcy, wolę mieć dostęp do większości rzeczy przez cały rok i w razie potrzeby dokładać kolejne warstwy.

Dlatego w mojej szafie mogą znajdować się obok siebie zarówno rzeczy typowo letnie, jak i cieplejsze ubrania. Nie muszę też dwa razy w roku przeprowadzać wielkiej operacji „wymiana garderoby”, podczas której połowa zawartości szafy znika na dnie, a druga połowa z niego wraca. 

Zamiast wyrzucać, szukam rzeczy nowego właściciela

Jeśli podczas przeglądu garderoby trafię na rzecz, o której wiem, że sama już jej nie założę, nie oznacza to od razu, że ląduje w koszu. Czasami wymieniam się ubraniami z koleżankami - szczególnie wtedy, gdy mnie dana rzecz już nie pasuje, ale wiem, że komuś innemu może się spodobać i dobrze służyć.

Jeśli nie mam komu jej przekazać, a ubranie jest w dobrym stanie, mogę je również sprzedać na Vinted albo oddać do sprzedaży w Vive Profit. O tym drugim sposobie pisałam już szerzej we wpisie Sprzedaż ubrań w Vive Profit - od czego zacząć i jak to działa?. Dzięki temu ubrania, których nie potrzebuję, mogą dostać drugie życie, zamiast bez sensu zajmować miejsce w mojej szafie.


[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!