Przywracanie pokoju do życia
Dom w którym znajduje się pokój, gwiazda dzisiejszego wpisu, ma już ponad 40 lat. Pokój, który dziś pełni funkcję pokoju gościnnego, jeszcze niedawno wyglądał jak obraz nędzy i rozpaczy. Przesadzone zasłony, popękane ściany, porysowany parkiet drewniany, wyblakłe z wiekiem ściany, a nawet dziury po ołtarzyku adoracji faworyzowanego dziecka! Jak patrzę na dziury w ścianie po ołtarzyku (niepublikowane, cenzura ze względu na zdjęcie osoby niepełnoletniej) to dziękuję sobie, że nie uległam propagandzie prokreacyjnej i nikomu nie robię takiej krzywdy. Cała akcja zajęła miesiąc, więc mam teraz co opowiadać.
Kabel od telewizji, który wcześniej wisiał z kratki od komina, został schowany w ścianę. Płaski kaloryfer z za szafy całkiem usunięty, bo okazało się, że jest dziurawy. Dziury i pęknięcia zostały zaszpachlowane, szlifowane i odkurzane. Przed położeniem białej farby podkładowej, aby pozbyć się starych kolorów, dzień przed wszystko dokładnie umyte mydłem malarskim, aby odtłuścić powierzchnie i poprawić przyczepność farby.
Sufit tylko umyty i pomalowany białą farbą, dla odświeżenia. Rozeta sufitowa i listwy przysufitowe również odświeżone białą farbą.
Dopiero na to właściwy kolor. I tu pierwszy raz w 100% decyzja o kolorze należała do mnie. Mimo małego dołka po drodze do sklepu, to finalnie wybrałam odcień lawendowy — spokojny, delikatny i totalnie odwrotny do tego, co było tu wcześniej. Pokój jest od strony północno-zachodniej, więc jasny kolor rozjaśnia pomieszczenie.
Podłoga również wymagała ratunku. Latami wyblakła w jednych miejscach, a w innych starła się od mebli. Wypożyczenie cykliniarki okazało się niemożliwe, w dzisiejszych czasach takiej maszyny nie ma już na zawołanie w wypożyczalniach, a firmy które trudnią się tego typu usługami chcą zleceń od 100m2 wzwyż.
Ostatecznie stara warstwa lakieru została usunięta przy użyciu żyrafy i wiertarki. Następnie trzy warstwy lakieru, który był na stanie, i kolor podłogi zaczął się równać wizualnie. Wyszedł ciemniejszy niż zakładano, ale nie ma co przesadzać, przygodę trzeba zaakceptować.
Poza perfekcjonizmem w tej akcji trudne też było pogodzenie się z faktem, że wcześniej czy później i tak będzie potrzebny kolejny remont. Czy to za 5, czy za 7 lat - to po prostu osoby decydującej o nieruchomości nie minie.
Kaloryfer także dostał nowe życie w postaci białej farby, która wizualnie odświeżyła całość. Jego umycie przed malowaniem zajęło masę czasu, palce i plecy konkretnie bolały. Samo malowanie zajęło 2 godziny, jedna warstwa tym razem wystarczyła.
Dla zabezpieczenia pracy robota odkurzającego i mopującego podłogi (czytaj: córci) kable zostały przybite do listwy — tak, żeby nic się nie plątało, a urządzenie mogło swobodnie sprzątać całą powierzchnię bez mojej pomocy.
Pranie kanapy i fotela przed wstawieniem z powrotem
Zanim cokolwiek wróciło do środka, zaczęłam od doprowadzenia kanapy i fotela do porządku. Po podstawowym sprzątaniu pokoju zajęłam się praniem kanapy i fotela przy użyciu odkurzacza piorącego Riwall PRO — tego samego, którego przedstawiłam wcześniej na blogu.
Pełna recenzja: pranie tapicerki odkurzaczem piorącym Riwall PRO – pełna recenzja.
Dla tych, którzy wolą oglądać niż czytać: mam również nagranie na YouTube, gdzie pokazuję cały proces prania: zobacz test Riwall PRO na YouTube.
Kanapa mimo, że docelowo zostanie w przyszłości wymieniona — na ten moment w pełni spełnia swoją funkcję gościnną. Jest czysta, praktyczna i idealna jako tymczasowe rozwiązanie, dopóki nie wybiorę idealnego modelu pod nowy styl.
Mój pierwszy raz - dekoracja DIY z mchem chrobotkiem
Do czasu kiedy będą widoczne na szafie półki, starałam się ułożyć delikatnie ozdoby z maskotek, dzbanów, książek i mchu chrobotka. Wyklejanie stojącej, drewnianej dekoracji w czarnym kolorze zajęło mi około godziny i okazało się świetnym, wyciszającym etapem całej metamorfozy.
Sam mech chrobotek ma właściwości antystatyczne, nie przyciąga kurzu, nie wymaga podlewania ani dostępu do światła, a przy odpowiedniej wilgotności w pomieszczeniu zachowuje swoją miękkość i kolor przez długi czas. Dodatkowo wprowadza naturalny, spokojny akcent, który idealnie równoważy świeżo odmalowane ściany i prostą, gościnną funkcję pokoju.
Przerabianie zasłon
W kwestii zasłon tu już była mała wtopa. Miałam już na stanie, dzięki ludziom dobrej woli, miętową zasłonę do ziemi, ale szybko okazało się, że ta długość kompletnie się tu nie sprawdza. Robot sprzątający traktuje firanki i zasłony sięgające podłogi jak przeszkody i zwyczajnie je omija — dlatego dostosowuję dom do jego systemu nawigacji. Zasłona została skrócona do poziomu górnej rury od kaloryfera, co idealnie zgrało się z również wysokością stacji dokującej.
Niestety oddałam zasłony do punktu z firankami w Mielcu, gdzie oferują usługi szycia. Niestety, mimo że dokładnie wyjaśniłam w punkcie szycia, że zasłona będzie wisiała na żabkach i nie potrzebuje szerokiego pasa pod karnisz. Nie miałam przez odległość jak odebrać osobiście, poprosiłam znajomą. Czułam, że coś będzie nie tak, ale nie spodziewałam się tego… krawcowa i tak zaszyła w formie szerokiego pasu! I to jeszcze bez zaszycia boków… a że wszystko było wymierzone co do centymetra, bo się tego nie spodziewałam, to teraz nie ma z czego pruć. W przyszłości jakby była podobna zasłona, koniecznie zostawić zapas materiału na ewentualne poprawki, albo tylko opcja z pilnowaniem i staniem nad karkiem, tak jak to było robione u babci zastępczej podczas studiów.
Paski materiału, które zostały po skróceniu, zostały zszyte ze sobą i zawieszone pomiędzy zasłonami, tak aby zakryć roletę. To na szczęście dobrze wykonała, bo wąski szew, który był w oryginalne pozostawiła, i tylko zaszyła odcinaną część. To rozwiązanie z kategorii „radzę sobie tym, co mam” — bo należę do grona osób, które pracują na swoje pieniądze, nie żyją z zasiłków i muszą myśleć racjonalnie o budżecie. Na dziś nie generuję dodatkowych kosztów w postaci nowej rolety, która i tak byłaby używana sporadycznie, bo pokój jest od północnego-zachodu — wisi ona tylko dlatego, że główna zasłona jest na żabkach i nie ma automatycznego systemu rozsuwania. Funkcja została zachowana, estetyka ogarnięta, a budżet nie oberwał rykoszetem.
Skąd pomysł na miętę do lawendy? Pokój obok jest w miętowej tonacji, na dzień dzisiejszy jeszcze nie wymaga remontu, więc ten wybór zaczął powoli ujednolicać całe mieszkanie. Wcześniej każde pomieszczenie było z innej parafii — każde inaczej pomalowane, inne meble, inne kolory podłóg. Teraz wszystko zaczyna się ze sobą łączyć. Mięta i lawenda nie walczą o uwagę, tylko się uzupełniają — tworząc spokojną, miękką przestrzeń.
Z tego samego powodu wykorzystałam lakier do podłogi, który już miałam na stanie. Na parterze jest drewniana podłoga w bardzo podobnym stanie i również czeka ją odświeżenie. Zamiast mieszać kolejne wykończenia i odcienie, zdecydowałam się na konsekwencję. Nie bez powodu psychologia zauważyła zależność - tam gdzie dorastaliśmy w graciarni, wręcz syfie, lombardzie, to chcemy w swoim otoczeniu mieć tego przeciwieństwo - tak więc minimalizm, estetyka i porządek to dla mnie czystość.














Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Nieopłacone linki nie są zatwierdzane. Chcesz się na tej stronie zareklamować? Sprawdź zakładkę Reklama :)
Prosimy o dodanie bloga do listy wyjątków filtrów reklam, z szacunku do naszej pracy, dzięki reklamom możemy utrzymać wysoką jakość treści.