[ROZDZIAŁ Z EBOOKA]
Nie ma chyba potrzeby tłumaczyć, czym jest Facebook, bo dziś każdy zna tą stronę. Wspomnę tylko o kilku aspektach, które warto mieć z tyłu głowy, jeśli planujemy przy jego pomocy prowadzić działalność.
Prowadzenie fanpage facebook jest niezbędnym elementem skutecznej strategii marketingowej dla każdej firmy, która chce zbudować silną obecność w mediach społecznościowych. Zarządzanie fanpage'em wymaga nie tylko regularnego publikowania angażujących treści, ale także interakcji z obserwatorami i monitorowania efektywności prowadzonych działań. Profesjonalne podejście do prowadzenia fanpage'a pozwala na budowanie pozytywnego wizerunku marki i zwiększanie zaangażowania użytkowników.
Publikacja, podobnie jak w przypadku Instagrama: 2 razy dziennie o stałych godzinach np. 10:00 i 17:00.
Obserwacja zachowania odbiorców, i wyciąganie wniosków – bez tego ani rusz.
Udostępnianie oferty na prywatnej tablicy, aby zwiększyć zasięgi – obecna polityka FB zakłada wyciąganie od klientów jak najwięcej pieniędzy poprzez płatne kampanie reklamowe. Aby zwiększyć zasięgi, można udostępniać na prywatnych tablicach materiały, i zapraszać znajomych do aktywności na fanpage. Praktykuję to.
FB również nie jest za tym, aby ktoś u niego linkował do stron zewnętrznych, przez co jeśli dodasz link w treści postu, będzie on automatycznie wyświetlany mniejszej ilości odbiorców, niż post z suchym tekstem i samym zdjęciem.
Niektórzy starają się to obejść, dodając linki w komentarzach, lub od razu płacąc za promowanie.
Dodaję posty na FB, właśnie ze względu na możliwość dodawania linków hiperłączy w opisie:
Instagram nie daje teraz takiej możliwości. Na IG możesz, co najwyżej, wspomnieć
w opisie, że dodałaś na YT/blogu nowy post, i że odnośnik do niego jest w bio… Warto mieć to na uwadze, bo jednak ludzie są w Internecie leniwi, i niewielu osobom będzie się chciało specjalnie wchodzić w profil i szukać linków.
Tutaj jednak lepiej sprawdza się FB.
Zarówno na IG, jak i na FB, możesz w postach oznaczać współtwórców, czyli jak w tym przypadku, sponsorów:
Tacy jak ja, mają często już w umowie zawarte, czy post z oznaczeniem ma znaleźć się na FB, czy IG. Wywiązać się z zobowiązań wypadałoby, trzymając jakość sektora prywatnego.
Nadprogramowe działania, których nie ma w umowie, są określane jako „wartość dodana”, czyli sam z siebie dajesz firmie sponsorującej 110% swoich działań.
Grupy na FB
Dobrze skonstruowana oferta i pozyskasz z tego narzędzia konkretne wyniki.
Przykłady:

Wybrałam odpowiednią grupę. Przedstawiłam, co mam do zaoferowania. Umowy zostały podpisane. Wynik jest.
Można też pomylić grupy ofertowo:
Skoro grupa polega na szukaniu pracowników, skąd pomysł na taką „ofertę pracy”?
W zależności od produktu, który chcesz sprzedać, szukasz odpowiedniej grupy na FB.
Masz na sprzedaż produkty związane z religią? Grupa typu: Dewocjonalia.
Chcesz sprzedać książki? Grupa typu: Książki – oddam, sprzedam, pożyczę, wymienię się. Lublin (wpisz adres miejscowości, jeśli szukasz usługi lub przedmiotu tylko lokalnie) – lub – Książka za dyszkę.
Dobrze skonstruowana oferta i opublikowana na odpowiedniej grupie działa cuda.
Raczej nie licz na sprzedaż części od samochodu, na grupie związanej z kuchnią wegetariańską. Nawet, jak ustawiasz sprzedaż przy pomocy bota, musisz dobrze dobierać grupy. Inaczej stracisz czas na tłumaczenie się członkom grupy, dlaczego produkt pomylił grupy.
Zaletą grup na FB jest też to, że możesz od razu przenieść rozmowę z klientem na komunikator Messenger, który również jest własnością Facebooka. Treść wiadomości zostaje na serwerach FB, więc nie zajmują pamięci właściciela telefonu czy komputera. Dzięki temu nie musisz kasować wiadomości, aby zrobić miejsce na nowe. Masz możliwość sprawdzenia ustaleń z klientem w każdej chwili, dzięki temu nie pomylisz się i nie będziesz pisać dwa razy w tej samej sprawie – co często się przez telefon zdarza, gdy po całym przepracowanym dniu mamy listę samych cyferek, klient za klientem dzwonił, i nie było nawet czasu zapisać kontaktu. Telefonicznie ludzie często zadają tylko jedno pytanie i znikają, a następnego dnia, po dniu telefonów, patrzysz w rejestr połączeń i zastanawiasz się „Kto to był, tylko 1 minuta połączenia?”.
Brzydka prawda!
Rozdział ten na pewno zainteresuje Cię, jeśli korzystasz często z FB, w celu chociażby poszukiwania kontaktów biznesowych. Przeglądając nowe wpisy na grupach, które algorytm FB uznał, że czas Ci pokazać, będziesz miała też przed oczami dużo wpisów sponsorowanych.
Czy jesteś weganką, która wykonuje eko torby z odzysku, z motywem zwierząt, takich jak kura i masz, po wejściu na FB i IG, reklamy pieczonych udek z kurczaka?
Czy jesteś Childfree, i gdy wchodzisz na FB i IG masz reklamy dedykowane dla osób planujących rozpoczęcie macierzyństwa?
Wiesz skąd takie reklamy? Wiesz, dlaczego zgłaszanie takich reklam, poprzez klikanie w „Obraźliwa”, lub korzystanie z opcji „Ukryj reklamę”, nie rozwiązuje problemu?
Ponieważ algorytm Meta jest jeszcze bardzo ograniczony. Zostajesz automatycznie przypisywana do danej kategorii, już w momencie zakładania konta.
Gdy zakładasz konto i klikasz, że jesteś „Płeć: kobieta”, „Data urodzenia: XX.XX.1995”, automatycznie jesteś klasyfikowana, jako przyszła matka. Meta nie bierze pod uwagę tego, kim jesteś naprawdę. Meta większość danych zakłada z góry, jaką historycznie drogę wybiera największa część populacji. Meta wie tylko tyle, na ile pozwolisz się, po polajkowanych stronach, poznać (bywa też i tak, że i to nie zawsze dobrze rozszyfrowuje, bo potrafi przeciwstawne treści dalej sugerować, np. ja miałam polajkowane „Fundacja Wolność od Religii” – w proponowanych miałam Radio Maryja), i zrobi swoje wnioski na podstawie ogólnych, modnych statystyk. Więc w momencie, gdy firma zapłaci za reklamę targetowaną na:
Tak jak widać, możesz po kliknięciu w opcję „Dlaczego widzę tę reklamę?”, poznać brzydką prawdę.
Jeżeli myślisz, że poświęcając swój czas i przeglądając całą kolumnę, gdzie zostałaś zakwalifikowana do danego targetu reklam, i że to rozwiąże Twój problem z niechcianymi reklamami – to nie rozwiąże. Już tak robiłam.
PROTIP DLA CHILDFREE! Trzeba zmienić w profilu płeć z „kobieta” na „mężczyzna” i w końcu będzie spokój! Nie dziękujcie!
Jeszcze będziesz miała bonus w postaci reklamy męskiej bielizny, czyli roznegliżowanych panów w samych slipkach, świeżo po wizycie na siłowni! Także same pozytywy! Firmy, które to czytają, nie obrażajcie się za to, że wyśpiewałam sekret, dlaczego takie nieproszone treści nam wpychacie. Lepiej podpowiedzcie znajomemu sklepowi z bielizną męską, żeby pamiętał też o wytatuowanych modelach do pracy ☺
Post jest też autopromocją, fragmentem mojego e-booka. Więcej o prowadzeniu firmy przy użyciu internetu dowiesz się z mojego e-booka Jestem Prywaciarzem. Dostępny w formacie PDF na Fansi.












