[REKLAMA NIESPONSOROWANA - za wszystkie karnety płaciłam z własnej kieszeni!]
Co mnie zaskoczyło w Lovendove Pole Dance
W porównaniu do innych studiów, w których trenowałam, Lovendove mocno stawiało na statyk — zarówno podczas rozgrzewki, pojedynczych figur, jak często combosów. Dla mnie to było spore zaskoczenie, bo wcześniej miałam zaledwie jedną godzinę na rurce statycznej, podczas dnia zapoznawczego.
Tutaj, jeśli zbyt mocno zacisnęłam rękę, żeby się nie zsunąć — blokowałam ruch i zostawałam w miejscu. Z kolei przy luźniejszym chwycie łatwo zjechać na dół.
Wymaganie combosów na statyku jest frustrujące, zwłaszcza jeśli ktoś (tak jak ja) zaczynał głównie na spinie.
Kilka razy myślałam o zmianie studia, ale realia w Mielcu są trudne — ceny w Mielcu są wysokie, w porównaniu do Lublina czy Kielc, pomimo wzrostu cen spowodowanych inflacją, i tak za takie same finalnie pieniądze można otrzymać szerszy zakres zajęć w wspominanych miastach. W Mielcu nie są honorowane karty typu FitProfit. Trafiłam też w Mielcu na praktykę: wymóg wykupienia karnetu od razu na 8 godzin w miesiącu. Karnet liczony jest dniami kalendarzowymi, a nie od daty zakupu — więc jeśli nie zdążysz wykorzystać wszystkich wejść (bo np. wypada Ci choroba czy wyjazd) — godziny przepadają, a nie masz możliwości zamrożenia karnetu (jak było w Leila w Lublinie).
Powyższe informacje dotyczą zasad, które obowiązywały w czasie, gdy trenowałam i szukałam konkurencyjnej oferty w Mielcu w 2025 roku.
Moje postępy i cele treningowe
Trenując w Lovendove, opanowałam z proponowanych przez trenerki figur:
- gemini,
- precelek,
- stargazer,
- wariacja żabki,
- syrenka (po nazewnictwie tutejszym, w Lublinie pod tą samą nazwą była zupełnie inna figura),
- half embrace.
Z własnej wizji: odwrócony krucyfiks.
Powtarzałam też stare figury, dla przypomnienia.
W 2025 roku moimi celami treningowymi było utrzymanie kondycji, dalszym rozwijaniu umiejętności oraz kontynuowaniu wypracowanego wcześniej spokoju i większego komfortu wobec własnego ciała — szczególnie do utrzymania wypracowanego spokoju związanego z cellulitem.
Była to oczywiście również kontynuacja wychodzenia z błędów wychowawczych lat 90., kiedy ciało często przedstawiano jako coś wstydliwego, niewłaściwego czy wręcz "grzesznego".
Imprezy
Miałam też okazję wziąć udział w dwóch imprezach:
Drugie urodziny studia – „She was a fairy”
Drugie urodziny Lovendove odbywały się pod hasłem „She was a fairy” – baśniowego motywu opartego na zwiewnych, tanecznych ruchach i estetyce wróżek.
Na tę okazję przygotowywałam własny świecący wianek, a cały proces jego powstawania pokazałam we vlogu na YouTube. Pod koniec filmu znalazło się również kilka ujęć z samej imprezy.
Halloween
Na wydarzenie przebrałam się za wiedźmę i przy tej okazji pierwszy raz wykorzystałam doszyte do spódnicy paski, które powinny znajdować się na wysokości talii. To był jeden z tych dni, kiedy strój był częścią zabawy, a nie tylko czymś, co trzeba dobrać do ćwiczeń.
Takie wydarzenia były fajnym urozmaiceniem regularnych treningów i okazją do spotkania się z innymi osobami z grupy.
Obecnie studio zakończyło swoją działalność na mieleckiej starówie. Być może kiedyś powróci w innym miejscu.
Praktycznie o pole dance
Jeśli dopiero zaczynasz albo chcesz wiedzieć, jak wygląda pole dance od bardziej praktycznej strony, zajrzyj też do:







Rurka mnie zawsze fascynowała. :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam kondycję :)
OdpowiedzUsuńJak fajnie. Do Halloween ja też się powoli przygotowuje.
OdpowiedzUsuńIt's great! You are sporty!
OdpowiedzUsuńvery good post thank you
OdpowiedzUsuńSuper podziwiam . Każdy musi znaleść miejsce dla siebie
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie wpisy, w których za opisem treningów stoi coś więcej niż tylko lista figur i postępów. ❤️ Widać, że pole dance jest dla Ciebie nie tylko aktywnością fizyczną, ale też przestrzenią do oswajania własnego ciała, przełamywania dawnych przekonań i po prostu czerpania radości z ruchu.
OdpowiedzUsuńSzczególnie podoba mi się fragment o komforcie wobec własnego ciała i cellulitu. To naprawdę fajne, że potrafisz pokazać tę drogę bez udawania, że wszystkie trudności znikają od razu. A przy okazji — te imprezy tematyczne brzmią świetnie! Wianek na „She was a fairy” i halloweenowa wiedźma to zdecydowanie pokazują, że trening może być też dobrą zabawą. 🧚♀️🧙♀️
Szkoda, że Lovendove zakończyło działalność w tym miejscu, ale fajnie, że zostało po nim tyle wspomnień, doświadczeń i wypracowanych umiejętności. I oczywiście gratuluję wszystkich figur, szczególnie odwróconego krucyfiksu! 😊
Odwrócony krucyfiks to naprawdę imponujące osiągnięcie, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jak wymagający okazał się nacisk na statyk w Lovendove! Bardzo podoba mi się to, jak szczerze piszesz o procesie oswajania własnego ciała i cellulitu - to dodaje wpisowi prawdziwej głębi. Szkoda, że studio zakończyło działalność, ale cieszę się, że zostało po nim tyle pięknych wspomnień i nowych umiejętności.
OdpowiedzUsuńPodziwiam sport nie dla każdego to tym bardziej podziwiam za wyczyny - musi to wyglądać niesamowicie 😀 pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSuper, że dzielisz się swoim doświadczeniem i postępami!
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńThat's great. Being able to do that requires a lot of practice.
Ciekawe, jak mocno potrafi różnić się sposób prowadzenia zajęć w zależności od studia. Statyk rzeczywiście brzmi jak spore wyzwanie, zwłaszcza jeśli wcześniej trenowało się głównie na spinie. Fajnie jednak, że mimo tych trudności udało Ci się opanować kilka nowych figur i dalej realizować swoje treningowe cele. Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAngelika
Podziwiam, ten taniec to prawdziwa sztuka, dużo pracy i wytrzymałości. Sama wiem, że nie dała bym rady, choć imprezy z wróżkami i czarownicami to mnie kuszą :D
OdpowiedzUsuńWow, podziwiam!
OdpowiedzUsuńPodziwiam.
OdpowiedzUsuń