Menu

18 października 2025

Przebieg treningu pole dance oczami uczestniczki

Przebieg treningu pole dance oczami uczestniczki
Przebieg treningu pole dance oczami uczestniczki

Zajęcia pole dance różnią się w zależności od szkoły, instruktorki czy stopnia zaawansowania grupy. Jednak mają kilka stałych elementów, które tworzą całość treningu. Poniżej opisuję, jak zazwyczaj wygląda lekcja pole dance na podstawie moich doświadczeń ze [REKLAMA NIESPONSOROWANA, ZA WSZYSTKIE WEJŚCIA PŁACIŁAM ZA SWOJE] Spin-up w Kielcach, Leila w Lublinie oraz Lovendove Pole Dance w Mielcu.

Rozgrzewka – od stania po brzuszki na rurce

Każde zajęcia zaczynają się od rozgrzewki, która przygotowuje ciało do dalszej pracy. Zaczynamy od prostych ćwiczeń w pozycji stojącej, takich jak bieg, krążenia ramion, czy mobilizacja bioder. Z czasem przechodzimy do bardziej angażujących elementów – brzuszków i V-ek wykonywanych już na rurce. Całość trwa zwykle około 20 minut i naprawdę daje się odczuć w mięśniach.

Figury na rurce – powtórka lub coś nowego

Główna część zajęć to nauka figur na rurce. W zależności od tego, czy trenujesz regularnie w jednej szkole, czy chodzisz do różnych klubów w zależności od dostępności zajęć, możesz trafić na powtarzanie znanych już elementów albo na całkiem nowe figury.

Instruktorka najczęściej pokazuje technikę, a później każdy ćwiczy samodzielnie, otrzymując na bieżąco wskazówki. Gdy potrzebujesz asekuracji, wzywasz trenerkę i ona pomaga.

Zanim jednak wejdziesz na rurę, warto przetrzeć ją szmatką nasączoną alkoholem – dzięki temu pozbędziesz się potu i kurzu, a rurka będzie lepiej „trzymać”. Wiele osób przeciera ją również w trakcie treningu, jeśli zauważą, że chwyt zaczyna słabnąć. Można też zainwestować w magnezję, która poprawia przyczepność dłoni i ciała. Warto również po zajęciach po sobie posprzątać, aby nie utrudniać treningu innym grupom.
O problemie ześlizgiwania się z rury przedstawiłam szczegółowo w osobnym wpisie.

W lata temu (2013-2014) tam, gdzie miałam treningi boksu, trener w trakcie treningu (1,5h) pouczał, aby nie pić wody. Nie pamiętam już jego uzasadnienia z tego dnia. W pole dance takiego zakazu nie spotkałam w żadnym z klubów co trenowałam – uczestniczki zwykle popijają po kilka łyków między figurami, a 0,5 litra wody lub izotonika spokojnie wystarcza na całą godzinę ćwiczeń.

Ważne jest też, by każdą figurę wykonać na obie strony – dzięki temu ciało rozwija się równomiernie, a różnica w sile między stronami nie staje się przeszkodą w dalszych postępach. To właśnie w tej części czujesz największą satysfakcję z postępów – kiedy uda Ci się pierwszy raz zrobić figurę, która na początku wydawała się niemożliwa.

Stretching – odprężenie na zakończenie

Na koniec przychodzi moment wyciszenia. Stretching to ważna część zajęć – pozwala rozciągnąć mięśnie, które mocno pracowały podczas treningu, i zapobiega zakwasom. Często jest to kilka spokojnych minut (przeważnie 5 minut) pozycji przy rurce, podczas których ciało powoli się uspokaja, a Ty masz czas, by odetchnąć i poczuć satysfakcję z dobrze spędzonej godziny. Niektóre kluby mają w ofercie osobne zajęcia ze stretchingu, w Lela w Lublinie często najpierw szłam na godzinę zajęć na rurce, a potem ubierałam skarpetki i legginsy i zostawałam na godzinne zajęcia ze stretchingu, z wykorzystaniem mat i kostek.

W miejscach, w których trenuję (i trenowałam wcześniej), godzina treningowa trwa 55 minut, a pozostałe 5 minut to przerwa na wymianę grup.

Dlaczego warto?

Każdy trening pole dance to połączenie siły, gibkości i zabawy. Dzięki regularnym zajęciom ciało staje się coraz silniejsze, bardziej wytrzymałe i elastyczne. Z czasem zauważasz też, że poprawia się koordynacja ruchowa i świadomość własnego ciała. Do tego dochodzi ogromna satysfakcja – bo nic nie motywuje tak, jak moment, w którym po wielu próbach udaje Ci się zrobić figurę, o której jeszcze niedawno myślałaś, że jest poza Twoim zasięgiem.

Nie można też zapominać o społecznej stronie zajęć. Na treningach poznajesz osoby o podobnych pasjach, a wspólne próby i śmiechy budują więź. Poza imprezami organizowanymi w klubie zawsze możesz umówić się z dziewczynami z zajęć na kawę czy wspólne wyjście do miasta – to świetna okazja, by przenieść znajomości z sali treningowej do życia codziennego.


[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

04 października 2025

Jak zaczęłam swoją przygodę z pole dance: z przypadkowego widza na widowni do codziennych treningów

Jak zaczęłam swoją przygodę z pole dance: z przypadkowego widza na widowni do codziennych treningów

Jak to się wszystko zaczęło… Pierwszy raz na żywo pole dance widziałam podczas zaproszenia na FIT Weekend organizowanego w galerii Echo Kielcach w sobotę 8 kwietnia 2017 roku. 

Od widza do tancerki: jak zaczęłam swoją przygodę z pole dance

Następnie podczas Targów Kielce, w ramach wspomnianego eventu, odbywały się zawody Pole Dance Show. Było to jedno z największych wydarzeń pole dance w Polsce, organizowane przez szkołę tańca My Way i Targi Kielce.

Pamiętam, że wybraliśmy się tam, będąc już w na Blogotoku w sobotę, była okazja, bo nikt nie blokował przejścia z hali do hali.

Miałam 2 bilety na samą imprezę FIT Weekend, i miałam iść z niedoszłym facetem w niedzielę… ale typ zawiódł i wystawił do wiatru, więc wejściówkę która miała być dla niego sprzedałam pierwszej napotkanej pod bramą osobie. Chyba nic więcej nie muszę tłumaczyć, dlaczego ma tytuł Niedoszły.

Jak zaczęłam swoją przygodę z pole dance: z widza na widowni do codziennych treningów

Takim sposobem po obejściu wszystkich hal, wróciłam na salę z mistrzostwami. Oglądałam wtedy część występów kobiet i mężczyzn. Pomimo że uczestniczki były wysokie, a szklanki i miejsce na widowni dodatkowo dodawało im optycznie wzrostu, nie budziło to we mnie myśli typu, że do tego sportu potrzebny jest nieludzki wzrost, tak jak to kojarzy się w pierwszej kolejności branża modelingu czy siatkówki. Ich ruchy były płynne, więc nie wiedziałam, nic wizualnie nie sugerowało, że w przyszłości to będzie trudny i bolesny sport.

Jak zaczęłam swoją przygodę z pole dance: z przypadkowego widza na widowni do codziennych treningów


🧘 Pierwsze kroki

Postanowiłam spróbować swoich sił na zajęciach pole dance. Pierwszą godzinę zaliczyłam rok później podczas Dnia Kobiet w jednym ze studiów tańca w Kielcach. Pamiętam, że nie miałam stroju typowego dla tego typu zajęć, wybrałam się w zwykłych szortach i niebieskiej bokserce. Żadna z moich koleżanek w tamtym czasie nie trenowała tej dyscypliny, ani nie miała wolnego dnia, aby pójść ze mną na próbne zajęcia. Tak oto mój pierwszy raz na rurze miał miejsce mając już 23 lata.

To było wielkie szczęście, że algorytm FB w porę pokazał, że jest taka możliwość. Nie miałam jeszcze w tamtych czasach takiej wiedzy jak dziś na temat algorytmów Social media, przez co nie byłam w stanie wpłynąć na to jakie treści mi pokazuje. Ciężko było mi doscolować do czegoś wartościowego, jak to wydarzenie. Miałam wtedy na głównej głównie śmieci, tematy hejtowane jak odciąganie uwagi od ustaw przez kontrowersyjne tematy przez polityków. Po części może to też było spowodowane tym, że jednak szkół z pole dance było na rynku malutko. Na 4 adresy jakie pamiętam, zwykłe siłownie wyrastały jak grzyby po deszczu, praktycznie co zakręt.

🎓 Droga do treningów

Decyzję o zapisaniu się na regularne treningi podjęłam dopiero po uporaniu się z problemami zawodowymi, prywatnymi, na ile to było wtedy możliwe zdrowotnymi i finansowymi. Dopiero po uregulowaniu tych problemów, mogłam myśleć o sobie na poważnie.

🏠 Przeprowadzka do Lublina

Po przeprowadzce do Lublina na studia, postanowiłam, że chcę kontynuować treningi pole dance. Szukając mieszkania, zwracałam uwagę na lokalizację względem klubów, ale zapisałam się dopiero miesiąc po osiedleniu. Przez to ominęło mnie klubowe Halloween zarówno w Kielcach, jak i w Lublinie.

⏰ Balansowanie życia

Z czasem nauczyłam się godzić grafik uczelni, treningów i prywatnych spraw. Zaczęłam poznawać "uroki" tego sportu, jak regularne odciski, siniaki, ześlizgiwanie się z rury, problemy z zapamiętaniem kolejności figur i zakwasy. 

W klubie gdzie trenowałam był wysoki poziom, trenowałam głównie u 🏆 Mistrzyni Polski i Świata w Pole Sport & Exotic PRO — dzięki niej każdy trening był jak lekcja od najlepszych 🥇.

Początkowo też przychodziłam na salę w zwykłej koszulce i szortach. Z czasem zakupiłam pierwszy model zabudowanego topu, typowego dla tej dyscypliny. Top sprawdzał się, również jako zwykły top zamiast koszulki w upał na działce, jak i element stylizacji do niektórych sukienek, więc gdy zaczął się rozpadać, kupiłam kilka sztuk na przyszłość. 

Siniaki i zakwasy - jako sobie z nimi radzić?

Zainwestowałam też w typowe krojem szorty, od firmy specjalizującej się w strojach dla tej dyscypliny. Oraz paski zakładane na nogi i biodra, które były w tamtych czasach modne wśród lokalnej społeczności. Ale doczekały się one założenia po raz pierwszy dopiero rok później, po powrocie do domu, oraz na sesję zdjęciową, którą zorganizowaliśmy z foto-kumplem.

Miałam też już wykonany makijaż permanentny brwi i ust, więc na zajęcia nie musiałam się malować. Zwykłe oświetlenie na sali, a do tego choć jak na tamte czasy to zaawansowany, aparat 5megapixeli w iPhone 4S, sprawiały, że na zdjęciach nie widać aż tak bardzo, że zmagałam się wtedy z czerwoną od genów twarzą.

🏅 Egzamin i certyfikat

W tamtych czasach, gdy trenowałam w Lublinie, ten klub gdzie trenowałam, organizował egzaminy z certyfikatami, przed dopuszczeniem do kolejnego poziomu. Niewiele brakowało, a nie zostałabym przepuszczona na następny poziom, bo instruktorka zwracała uwagę nie tylko na umiejętność i siłę do wykonywania figur, ale i znajomość nazewnictwa. Udało mi się wtedy zdać egzamin. Z czasem ta praktyka w klubie zamarła, i przez następne pół roku nie było już żadnego kolejnego egzaminu.

About me

BTW tego dnia byłam przekonana, że egzamin jest godzinę później. Opublikowałam przejazd powrotny do domu na Blablacarze. Jak miałam już pełen stan zarezerwowany, dopiero coś mnie natchnęło, aby sprawdzić godzinę egzaminu. Obdzwoniłam pasażerów, że wyjazd godzinę później, jedna tylko pasażerka zrezygnowała, pasażer i druga kobieta potwierdzili, że poczekają. Od razu po odebraniu certyfikatu pędziłam do szatni się ubierać i do samochodu, pasażer wydzwaniał, że już czeka. O mało co nie zarobiłam mandatu, a pasażer okazało się, że jest Białorusinem. Wtedy dopiero dukał pierwsze słowa po polsku, jakoś się dogadaliśmy i porozumieliśmy, że miał mieć przesiadkowy w Skarżysku autobus. Przez remont S7 i zmianę kursowania autobusów, autobus pasażera nie dotarł. Odwiozłam go pod same drzwi kwatery, którą miał zarezerwowaną, wymieniliśmy się kontaktami na FB i kolegujemy się dalej. Dziś już lepiej mówi po polsku.

💃 Pierwsze korki w tańcach kobiecych

W Lublinie zaliczyłam też godziny zajęć w tym samym klubie twerku, choreo i exotic. To jednak było zupełnie coś innego, niż samotne skakanie do zumby przed laptopem, gdzie właściwie nie masz żadnej konkretnej techniki, masz po prostu się ruszać i wiercić, zwykłe podskoki, machy i gdzieś tam upchane przysiady. Też zupełnie co innego niż bachata i kizomba, gdzie zdajesz się na partnera, praktycznie nic nie musisz myśleć. 

Jedno z przejść, które opanowałam jako pierwsze na zajęciach, polegało na wybijaniu nogi w niebo, przejściu przez podniesienie od ziemi jedną ręką, opadnięciu na zgiętą nogę i podniesieniu głowy do góry. To przejście jestem w stanie wykonać do dziś. 

Na te zajęcia zainwestowałam w ochraniacze na kolana, i zakolanówki, zwykłe czarne i z paskami na wysokości ud. Butów jeszcze nie kupiłam, mam stare szpilki mocno zabudowane sandałki na platformie, jeszcze z czasów inwestowania w sesje zdjęciowe. Ich inwestycja nigdy mi się nie zwróciła, to nie są buty do chodzenia, one nadają się tylko do wyglądu. Obecnie nie chodzę na wspomniane typy zajęć, mam nadzieję, że od przyszłego roku sytuacja pozwoli mi na to. Wtedy chcę zużyć wspomniane buty, i dopiero następnie zainwestować w typowe do tego typu zajęć. 


[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

09 sierpnia 2025

Co zabieram na trening pole dance w torbie?

Co zabieram na trening pole dance w torbie?
Co zabieram na trening pole dance w torbie?

Wybierasz się na trening pole dance i zastanawiasz się, co powinno znaleźć się w Twojej torbie? Oto lista rzeczy, które ułatwią Ci zajęcia i sprawią, że poczujesz się komfortowo — zarówno na rurce, jak i poza nią:

✨ Strój treningowy – najlepiej sportowy top i krótkie spodenki. Im więcej odkrytej skóry, tym lepsza przyczepność do rurki. Jeśli jest już na zewnątrz ciepło, zimą ubieram się wielowarstwowo i często strój stanowi drugą warstwę, po bieliźnie, a pod dresem.

✨ Woda – nawodnienie to podstawa!

✨ Magnesja (grip) – czyli specjalny środek zwiększający przyczepność dłoni i ciała do rurki. Sprawdza się szczególnie przy trudniejszych figurach.

✨ Krem do rąk – po treningu dłonie mogą być przesuszone od magnezji, potu czy częstego mycia. Nawilżający krem pomoże szybko zregenerować skórę, zapobiega pęknięciom i sprawia, że dłonie wyglądają zdrowo mimo intensywnych ćwiczeń.

✨ Naładowany telefon – fajnie mieć miejsce, gdzie uwiecznisz postępy.

Nie musisz mieć wszystkiego od razu – z czasem sama przekonasz się, co jest Ci naprawdę potrzebne. A co Ty zawsze zabierasz ze sobą na pole dance?


[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

09 lipca 2025

Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne
Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

Basen to idealne zakończenie tygodnia – czas na regenerację, rozluźnienie pleców i odciążenie stawów po wielu godzinach siedzącej pracy. Regularne pływanie pomaga mi nie tylko zadbać o kondycję, ale też zredukować napięcia, które gromadzą się w ciele przez cały tydzień. Żeby jednak wszystko przebiegło sprawnie, warto dobrze się przygotować – zarówno pod kątem sprzętu, jak i pielęgnacji. Oto, co zabieram ze sobą na każdy trening i jak dbam o siebie po wyjściu z wody. 

Strój i przebieranie – szybko i wygodnie

Pod dres w okresie zimnym, lub pod sukienkę, gdy jest ciepło, ubieram od razu strój kąpielowy – to pozwala mi zaoszczędzić czas w szatni. Dzięki temu nie muszę przebierać się na miejscu, tylko od razu zdejmuję wierzchnie ubranie i jestem gotowa do wejścia na halę basenową. To szczególnie wygodne, gdy basen jest zatłoczony lub gdy mam ograniczony czas. Klapki muszą być w plecaku na zmianę, praktycznie każdy basen wymaga zmiany obuwia przed wejściem na halę.

Włosy – przygotowanie przed i ochrona w trakcie

Przed wyjściem z domu dokładnie rozczesuję włosy i związuję je średniej grubości, zwykłą gumką – bez metalowych elementów, które mogłyby uszkodzić włosy pod czepkiem. Na miejscu związuję włosy w niski kok, który dobrze mieści się pod silikonowym czepkiem. Taki sposób chroni pasma przed kontaktem z chlorowaną wodą i minimalizuje ryzyko splątania. 

Ochrona skóry – SPF to podstawa 

Przed wyjściem na basen zawsze nakładam krem z wysokim filtrem SPF, nawet jeśli pogoda nie zapowiada pełnego słońca. Promieniowanie UV przenika przez szyby, a jeśli pływalnia ma duże okna skierowane na tor lub trenuję na odkrytym basenie, skóra narażona jest na ekspozycję. Dodatkowo chlorowana woda może zwiększać jej wrażliwość. Wysoki filtr chroni mnie przed przesuszeniem, podrażnieniami i fotostarzeniem, a jednocześnie nie obciąża skóry – wybieram lekkie formuły, które szybko się wchłaniają i dobrze trzymają podczas aktywności. 

Woda do picia

Podczas wizyty na basenie i w saunie organizm intensywnie traci wodę — zarówno przez pot w trakcie pływania, jak i przez intensywne pocenie się w wysokiej temperaturze sauny. Nawodnienie to klucz do zachowania dobrej kondycji, uniknięcia zawrotów głowy, skurczów mięśni czy uczucia zmęczenia. Zabranie ze sobą butelki wody — najlepiej filtrowanej lub mineralnej — pozwala szybko uzupełnić utracone płyny i elektrolity.

Kosmetyczka – minimum, ale skutecznie 

W mojej kosmetyczce zawsze znajduje się szampon chelatujący, który pomaga usunąć z włosów osady z chloru i metali ciężkich obecnych w wodzie basenowej. Wiadomo sam czepek nie zawsze wystarczy do całkowitej ochrony, gdzieś bokiem woda może do włosów się dostać. 

Po treningu biorę szybki prysznic, a następnie odciskam włosy ręcznikiem z nadmiaru wody, nakładam słabszą z masek jaką posiadam w danej chwili na stanie. Robię to jeszcze przed wejściem do sauny – ciepło wspomaga wchłanianie składników odżywczych z kosmetyku i poprawia jego skuteczność. To prosty trik, który pozwala mi wykorzystać czas w saunie bardziej efektywnie. 

Zabieram też żel pod prysznic i piankę do mycia twarzy. Po umyciu twarzy, przed wyjściem na zewnątrz reaplikuję SPF, który zmył się pod wpływem wody basenowej. 

Pielęgnacja ciała – praktycznie i etapami

Po treningu nie balsamuję ciała od razu – zazwyczaj nie ma na to czasu. Skórę dokładnie osuszam i pozostawiam dalszą pielęgnację na wieczór, już w domowym zaciszu. Wtedy sięgam po odżywczy balsam lub oliwkę, a co jakiś czas wykonuję też peeling kawowy, który pomaga złuszczyć martwy naskórek i poprawia krążenie. Po peelingu zawsze stosuję oliwkę na noc – dzięki temu skóra pozostaje gładka i nawilżona, nawet przy częstym kontakcie z wodą basenową. 


Podsumowanie – co warto spakować na basen?

Lista rzeczy do plecaka na basen:

  • strój kąpielowy (na sobie),

  • dres lub inne luźne ubranie wierzchnie,

  • ręcznik,

  • klapki,

  • silikonowy czepek,

  • kosmetyczka z:

    • szamponem chelatującym,

    • pianką do mycia twarzy,

    • krem z SPF do twarzy,

    • maską do włosów,

    • żelem pod prysznic,

  • butelka wody do nawodnienia.

Dobrze zaplanowany zestaw i przemyślana pielęgnacja sprawiają, że po treningu nie tylko jestem zregenerowana, ale też nie muszę obawiać się o stan skóry czy włosów. Chlor może być wymagający, ale przy odpowiednim podejściu można zminimalizować jego negatywny wpływ.


Co zabrać na basen? Lista rzeczy + porady pielęgnacyjne

24 marca 2025

Który styl i poziom Pole Dance wybrać? Podział zajęć krok po kroku

Który styl i poziom Pole Dance wybrać? Podział zajęć krok po kroku
Który styl i poziom Pole Dance wybrać? Podział zajęć krok po kroku

Podział zajęć Pole Dance w klubach fitness – co oznaczają poszczególne grupy?

W polskich klubach fitness grafiki zajęć pole dance najczęściej obejmują kategorie według poziomu zaawansowania, a nie stylu. Oto jak wygląda ten podział oraz czego można się spodziewać na poszczególnych zajęciach. 

Ważne! Przejście na wyższy poziom odbywa się według wewnętrznych zasad danego klubu. W jednym klubie może być konieczne zdanie egzaminu lub otrzymanie zgody instruktora, w innym możesz samodzielnie wybrać poziom, do którego chcesz dołączyć – np. jeśli wcześniej trenowałaś w innym miejscu na poziomie zaawansowanym, nie musisz zaczynać od podstaw.


1. Pole Dance – grupa podstawowa

Zajęcia dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z pole dance. Skupiają się na nauce podstawowych technik, wzmocnieniu mięśni i oswojeniu się z rurką.

Czego się nauczysz?

  • Podstawowych chwytów i obrotów (spiny),

  • Pracy nad siłą i gibkością,

  • Wspinania się na rurkę i pierwszych figur statycznych,

  • Prawidłowego napięcia ciała i poprawnej postawy,

  • Początkowych elementów choreograficznych.

Figury na tym etapie wykonuje się głównie na niskiej i średniej wysokości rurki.


2. Pole Dance – grupa podstawowa +

To zajęcia dla osób, które ukończyły poziom podstawowy i opanowały pierwsze techniki, ale jeszcze nie są gotowe na poziom średniozaawansowany.

Czego się nauczysz?

  • Łączenia prostych elementów w krótkie sekwencje,

  • Pierwszych figur odwróconych (inwersji),

  • Mocniejszego kontrolowania ruchów i zwiększania płynności,

  • Wzmacniania mięśni niezbędnych do dalszego rozwoju,

  • Lepszego opanowania pracy na rurce statycznej i obrotowej.

Figury wykonywane są na niskiej, średniej i stopniowo wyższej wysokości rurki.


3. Pole Dance – grupa średniozaawansowana

Na tym etapie uczestnicy mają już solidne podstawy i pracują nad bardziej wymagającymi figurami oraz łączeniem ich w dłuższe kombinacje.

Czego się nauczysz?

  • Zaawansowanych inwersji i figur statycznych,

  • Dynamicznych przejść między pozycjami,

  • Trudniejszych tricków wymagających większej siły i elastyczności,

  • Pracy nad płynnością ruchu w krótkich układach choreograficznych,

  • Korzystania z pełnej wysokości rurki.

Figury wykonuje się na różnych poziomach rurki, w tym coraz częściej na jej górnych partiach.


4. Pole Dance – grupa zaawansowana

Zajęcia dla osób o wysokim poziomie zaawansowania, które chcą rozwijać skomplikowane figury i kombinacje.

Czego się nauczysz?

  • Trudnych akrobacji i przejść,

  • Dynamicznych dropów i flipów,

  • Skomplikowanych przejść pomiędzy figurami,

  • Pracy nad indywidualnym stylem i elementami choreograficznymi,

  • Wykorzystywania pełnej wysokości rurki i długiego czasu w powietrzu.

Ten poziom wymaga już dużej siły, elastyczności i kontroli nad ciałem.


5. Exotic Pole

Zajęcia skupione na tanecznej i sensualnej stronie pole dance. Często odbywają się w specjalnych butach na platformie (pleasers / szklanki), ale nie jest to konieczność.

Czego się nauczysz?

  • Płynnych przejść i pracy z muzyką,

  • Elementów floorworku (pracy na podłodze),

  • Charakterystycznych ruchów podkreślających ekspresję ciała,

  • Używania obcasów i pracy nad stabilnością,

  • Krótkich układów choreograficznych.

Figury exotic pole są wykonywane głównie na niskiej i średniej wysokości rurki, z dużą ilością elementów przy podłodze.


6. Sala OPEN

To czas przeznaczony na samodzielny trening. Można wówczas ćwiczyć figury, powtarzać choreografie lub rozwijać własne kombinacje.

Dla kogo?

  • Dla osób na każdym poziomie zaawansowania, które chcą doskonalić technikę,

  • Dla uczestników regularnych zajęć, którzy chcą poćwiczyć dodatkowo,

  • Dla osób przygotowujących się do zawodów, pokazów lub sesji zdjęciowych.

Na sali OPEN w zależności od klubu, albo nie ma instruktora prowadzącego, albo jest. Często można liczyć na wsparcie innych osób trenujących, czyli koleżanek z grupy.



Podział na kategorie i ich charakterystyka

Niektóre instruktorki na zajęciach posługują się słownictwem specyficznym, tak jak uznawany jest podział na kategorie:


1. Pole Sport (Pole Fitness)

Pole sport to najbardziej atletyczna odmiana pole dance. Skupia się na technicznych aspektach, siłowych trikach i figurach gimnastycznych.

Cechy charakterystyczne:

  • Skupienie na precyzji i poprawnej technice,

  • Elementy gimnastyczne i akrobatyczne,

  • Brak lub minimalizacja elementów tanecznych,

  • Ciało jest zwykle zakryte sportowym strojem dla lepszej przyczepności i ochrony,

  • Czystość ruchów i ocenianie pod kątem technicznym na zawodach,

  • Figury najczęściej wykonywane na średniej i wysokiej wysokości rurki.

Pole sport jest najbardziej zbliżone do gimnastyki sportowej i akrobatyki powietrznej, dlatego wymaga dużej siły, elastyczności i precyzji.


2. Pole Art (Pole Choreo)

Pole art, zwane również pole choreo, to artystyczna odmiana pole dance, w której najważniejsza jest ekspresja i przekaz emocjonalny.

Cechy charakterystyczne:

  • Silny nacisk na interpretację muzyki i emocjonalność,

  • Płynne połączenie figur z tańcem i ruchem scenicznym,

  • Większa dowolność w doborze stroju i charakteryzacji, najczęściej w legginsach i ochraniaczach na kolana, aby płynnie poruszać się po podłodze,

  • Możliwość wprowadzania rekwizytów i teatralnych elementów,

  • Czasami używa się butów na obcasach, ale nie jest to koniecznością,

  • Figury wykonywane na różnych wysokościach – od podłogi po najwyższe partie rurki.

Pole art jest popularne na pokazach oraz zawodach artystycznych, gdzie oceniana jest nie tylko technika, ale również kreatywność i wrażenia wizualne.


3. Exotic Pole

Exotic pole dance to najbardziej zmysłowa i dynamiczna odmiana, która wywodzi się z klubów nocnych, ale zyskała w pełni sportowy wymiar.

Cechy charakterystyczne:

  • Charakterystyczne, płynne przejścia i fikuśne figury,

  • Elementy tańca na podłodze (floorwork),

  • Obcasy (tzw. "pleasers") jako niemal nieodłączny element,

  • Ciasne, odpowiednio skrojone stroje dla lepszej przyczepności,

  • Mocny nacisk na kobiecość i sensualność,

  • Płynne ruchy i dynamika występu,

  • Figury wykonywane głównie na niskiej i średniej wysokości rurki, z dużą ilością elementów na podłodze.




Pole dance to bardzo złożona dyscyplina, oferująca różne podejścia do treningu. Dla osób szukających sportowych wyzwań najlepszy będzie pole sport lub fitness. Jeśli priorytetem jest artystyczna ekspresja, warto zainteresować się pole choreo. Osoby ceniące zmysłowość i energiczną muzykę mogą wybrać exotic pole.

Każdy z tych stylów ma swoje unikalne cechy, ale łączy je jedno – wymagają siły, wytrzymałości, elastyczności i determinacji. Bez względu na poziom czy styl, pole dance to doskonały sposób na rozwój siły, elastyczności i pewności siebie! 💪✨


[POST NIESPONSOROWANY]
Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

25 stycznia 2025

Jak kompleksowo dbać o strój kąpielowy? Przewodnik dla miłośników basenów i saun

Jak kompleksowo dbać o strój kąpielowy? Przewodnik dla miłośników basenów i saun
Jak kompleksowo dbać o strój kąpielowy? Przewodnik dla miłośników basenów i saun

Regularne chodzenie na basen i saunę wymaga odpowiedniego dbania o strój kąpielowy, aby utrzymać jego wygląd i trwałość. Oto kilka kluczowych wskazówek: 

1. Częstotliwość prania 

Regularne pranie jest kluczowe. Po każdym użyciu na basenie lub w saunie, warto wyprać strój kąpielowy, aby usunąć resztki soli czy chloru. W przypadku częstego korzystania z basenu, warto mieć co najmniej dwa stroje kąpielowe, aby zawsze miałoby się coś na zmianę. 

2. Temperatura prania 

Najlepszym sposobem na pranie strojów kąpielowych jest użycie wody letniej (około 30°C). Wysoka temperatura może uszkodzić delikatne materiały i powodować blaknięcie kolorów. 

3. Program prania 

Optymalnym rozwiązaniem będzie program delikatne i 500 obrotów. Stroje kąpielowe pierzemy z pozostałym praniem w podobnym deseniu i kolorze. Możesz również namoczyć strój na kilka minut w wodzie z dodatkiem octu, który ma działanie przeciwbakteryjne. 

4. Detergent 

Wybierz delikatny detergent, który nie będzie uszkadzał materiału. Naturalne mydło lub specjalistyczne środki do prania strojów kąpielowych są najlepszym wyborem. Unikaj silnych środków piorących, które mogą zniszczyć strukturę włókien. Generalna zasada dla odzieży sportowej to pranie w samym proszku do prania, bez produktów typu zmiękczacze do tkanin, aby nie utraciły swoich właściwości.

5. Suszenie 

Unikaj suszarki mechanicznej, ponieważ wysoka temperatura może zdeformować strój. Lepiej pozostawić strój do wyschnięcia w przewiewnym, zacienionym miejscu. Nie susz go na słońcu, aby uniknąć blaknięcia materiału. 

6. Przechowywanie 

Po wyschnięciu, dobrze jest przechowywać strój kąpielowy w przewiewnym miejscu, unikając bezpośredniego kontaktu z słońcem. Nie skręcamy strojów, aby nie uszkodzić materiału.


[POST NIESPONSOROWANY]

Dzięki realizowanym na blogu współpracom komercyjnym, linkom afiliacyjnym i banerom reklamowym masz dostęp do wszystkich treści na blogu za darmo!

27 września 2023

Długie włosy na treningu: jak je upiąć, by nie przeszkadzały

Trening to ważna część życia, ale dla osób z długimi włosami może stanowić wyzwanie. Niezależnie od tego, czy jesteś pasjonatką pole dance, jogi, tańców towarzyskich czy siłowni, upięcie długich kosmyków może być kluczowe dla wygody i skupienia podczas treningu. W tym artykule przedstawiam różne sposoby upinania długich włosów, w tym wysoki kok, wysoki i niski kucyk, warkocz bokserski oraz rozpuszczone włosy, wszystko na podstawie własnego wieloletniego doświadczenia. Przedstawiam również plusy i minusy każdego z tych wariantów. Włosy mam teraz długości prawie do bioder, farbowane, jest ich dużo, ale są cienkie i podatne na łamanie, pod wpływem stresu wypadają garściami.

Wysoki kok na czubku głowy


Plusy: Nie ma nic, co mogłoby przeszkadzać w trakcie treningu, włosy są z dala od twarzy i szyi. 
Stylowy i elegancki wygląd. 

Minusy: Nawet jak zabezpieczam końcówki olejkiem, to po rozpuszczeniu włosów z koka muszę i tak ponownie użyć olejku, zawsze wtedy końcówki są dziwnie suche i trudne w rozczesaniu, pomimo że nie związuję jakoś wybitnie mocno, ani nie używam nic z metalowymi końcówkami.

Wysoki kok na czubku głowy to idealne rozwiązanie podczas treningów, które wymagają dużego ruchu głową, ale nie dotyka głowa ziemi - takich jak trening pole dance, tańce towarzyskie, standardowy stretching.
Nie sprawdza się do yoga wheel czy floor work, ponieważ utrudnia przewroty przez głowę i powoduje wtedy to ból. 


Wysoki kucyk


Plusy: Szybkie i proste do zrobienia. Długie włosy są z dala od twarzy.

Minusy: Wysoki kucyk może wydawać się ciężki na głowie podczas treningu typu skakanka, może wtedy się obsuwać i przez to rozpraszać. 
Może nie być najlepszym rozwiązaniem podczas ćwiczeń, które wymagają pracy na leżąco, jak nie zrobi się go dostatecznie wysoko to będzie przeszkadzał podczas pozycji, gdzie głowa leży w tym samym miejscu na ziemi co upięty kucyk. 

Stawiam na wysoki kucyk najczęściej podczas lekcji tańca, pole dance. Dobrze prezentuje się również na ujęciach foto i video z zajęć, długość ogona robi robotę, widać wtedy zwrot z inwestycji, trudu włożonego w wyhodowanie takiej czupryny.


Niski kucyk nad karkiem


Plusy: Trzyma włosy z dala od twarzy i ramion. Bardzo wygodny podczas treningu, nie krępuje większości ruchów. 

Minusy: Niepraktyczny do yoga wheel i standardowej jogi. Trzeba trzymać go ręką koło szyi, aby włosy nie wkręciły się pod koło do jogi.
Tak samo podczas standardowej jogi, włosy podczas pozycji takich jak pies z głową w dole potrafią spadać na szyję i w ten sposób rozpraszać.

Niski kucyk najlepiej sprawdza mi się podczas treningów cardio, siłowni oraz tańców towarzyskich. 


Warkocze bokserskie


Plusy: Trzyma włosy w jednym miejscu i nie plącze się. Wygląda stylowo i sportowo. 

Minusy: Wykonanie go zajmuje trochę czasu, nie zawsze też udaje się go wykonać estetycznie. 
Również mogą warkocze wkręcić się pod koło do jogi i może zaboleć, więc też trzeba ich pilnować podczas rolowania pleców.

Warkocz bokserski to idealna opcja podczas treningu pole dance, tańca, siłowni, stretchingu.


Włosy rozpuszczone


Plusy: Włosy potrafią nadrobić braki w urodzie, w końcu po to się w nie inwestuje grube pieniądze.

Minusy: Potrafią rozpraszać, mogą się splątać. 

Decyduję się na rozpuszczone włosy już raczej podczas zajęć pozalekcyjnych, czyli tzw. practice. Lub pod sesje zdjęciowe i nagrania. Nie samą robotą człowiek żyje, kiedy w klubie udaje się fotografowi zrobić ujęcie korzystne w tańcu, to zgrywam dane zdjęcie na swój dysk. Zamiast typowej tapety na wygaszacz komputera, mam ustawiony losowy pokaz slajdów ze swojego folderu zdjęć. Zawsze to lepiej się człowiek w robocie czuje, gdy po odpaleniu kompa widzi ujęcia tego, co przeżył, przypomina to po co się żyje, nie tylko, żeby płacić Podatki I Składki, ale by żyć - uczyć się nowych rzeczy, kochać, lubić, tańczyć, dotykać, oddychać.


Włosy nad wodą


Tu już wyższa szkoła jazdy. Najczęściej decyduje się na warkocz dobierany. Wtedy najłatwiej jest mi rozplątać po kąpieli włosy. 
Oczywiście dodatkowa warstwa serum na końcówki, aby je zabezpieczyć zawsze jest. 
Gdy wybieram się na basen gdzie jest mocno chlorowana woda, zawsze obowiązkowo dodatkowo na włosy czepek silikonowy pływacki.
Czasem, gdy jest możliwość wieczorem wybrać się ekipą na basen, to jeśli za dnia miałam zrobione warkocze bokserskie, to ich nie rozwiązuję, tylko już w nich zostaję.
Wysokie upięcia typu kok lub kucyk się nie sprawdzają, zawsze obsuwają się pod wpływem ciężaru mokrych włosów, do tego ciężko jest rozplątać włosy z mokrego koka.



Pamiętaj, że wybór odpowiedniej fryzury podczas treningu zależy od rodzaju aktywności i własnych preferencji. Niezależnie od tego, jaki wariant wybierzesz, pamiętaj o właściwej pielęgnacji włosów, aby chronić je przed uszkodzeniami spowodowanymi przez pot i tarcie. Teraz kiedy wiesz, jak upiąć długie włosy, możesz skupić się na treningu i osiągnięciu swoich fitnessowych celów!

27 listopada 2022

Odciski - ciemna strona Pole Dance i Aerial Hoop

Odciski - ciemna strona Pole Dance i Aerial Hoop

Odciski - ciemna strona Pole Dance i Aerial Hoop

Obok męki z zakwasami i siniakami, często występują w pakiecie z Pole Dance lub Aerial Hoop odciski na dłoniach. 

Nie znam cud preparatu, który zregenerowałby mi rany w jedną noc. Foto poniżej będzie z otwartą już raną następnego dnia, jeśli ktoś mdleje lub ma inne skutki uboczne na taki widok, musi wyjść. Tutaj moja dłoń już z zerwanym odciskiem: 

Odciski - ciemna strona Pole Dance

Najlepiej póki co dla mnie, działać w takich przypadkach tak:

  • Od razu jak zauważę odciski, biegiem do łazienki zmyć resztki magnezji - jest ona z alkoholem, więc w połączeniu z otwartą raną powoduje cudny ból.
  • Tego samego dnia darować sobie hojrakowanie, zejść na ziemię. Poraniona ręka nie ma już chwytu. Przeznaczyć te ostatnie minuty na co innego, co nie wymaga siły rąk, np. rozciąganie.
  • Uważać na kontakt rany ze środkami niesprzyjającymi gojeniu się ran. Ale nie używam plastrów. Nie boję się blizn, o dziwo w tym miejscu jeszcze nigdy nie skończyło się to bliznami.
  • Dbać o dłonie nie tylko od święta. Codzienny rytuał przynajmniej raz dziennie smarowanie dłoni kremem, chociaż na noc, a jeszcze lepiej olejkiem. Zadbane dłonie lepiej znoszą trudne warunki. Nałożona na ranę warstwa kremu też sprawia, że trochę mniej rana boli.
Czy to sprawi, że już nigdy nie będę mieć odcisków? Nie. Najgorzej po długiej przerwie typu pół roku. Moje dłonie dosłownie się cofają w rozwoju. To zdjęcie co zamieściłam wyżej jest tego dowodem.

Patrząc z perspektywy czasu też widzę, że właśnie przez to, że treningi odbywają się boso, to mam też pełno odcisków na stopach. Latem to samo, gdy chodzę po działce boso, mimo że jest to dobre na mój problem z płaskostopiem, to jednak skutek uboczny w postaci odcisków potęguje. Jak w porę nie zrobię uczciwie pedicure, i nie będę kontynuować codziennego dbania o stopy, to kończy się to u mnie stwardnieniami. Takimi stwardnieniami, że muszę wpierw wymoczyć odciski w wodzie z mydłem przynajmniej 10 minut, żeby odmokły. Następnie pumeksem lub frezarką usunąć. Dopiero na to kremy, inaczej warstwa rogowa potrafi się u mnie zrobić tak twarda, że również zacznie skóra pękać do ran otwartych, a żadne kremy wtedy nie pomagają.
Cytując klasyka: "lepiej zapobiegać, niż leczyć."

Fajnie by było, gdyby inne Pole Dance'rki też się wypowiedziały, jak sobie radzą z urokami naszego sportu.

09 listopada 2019

Siniaki i zakwasy - jak sobie z nimi radzić?

Siniaki i zakwasy - jak sobie z nimi radzić?
Siniaki i zakwasy - jako sobie z nimi radzić?

Po czym rozpoznać kogoś trenującego Pole dance, lub sztuki walki, czy coś podobnego? Wesołe usposobienie, wulkan energii, chęć do działania... masa siniaczków w miejscach na które byś nawet nie pomyślała, że da się mieć siniaka!

Tym razem na początek o tym co NIE sprawdziło się u mnie na siniaki i zakwasy - wszelkie cuda-wida z apteki polecane przez lekarzy! Ketopreny, ibupromy, apapy, wszystko to dawało tylko jedynie efekt czyszczenia mojego portfela.

Ukojenie dla kombo czyli zakwasów i siniaków, a często również jednocześnie okres (pierwszego dnia zawsze umieram) to:
Przyspiesza to u mnie regenerację, siniaki szybciej schodzą, zakwasy też. Pomaga również na schodzącą mi na łydkach skórę, w okresie zimowym wyglądam jak wąż który właśnie lnieje!

Zakwasy pojawiają się w momencie, gdy przekroczyliśmy granicę własnych mięśni. Czuć to szczególnie podczas nauki nowych figur. Prawdziwe podobno czuje się dopiero dwa dni po treningu. 

Poza wspomnianym sposobem pomaga mi również na zakwasy rozciąganie. Na ból pleców też stretching działa jak zbawienie - smarowanie się ketoprenem i innymi specyfikami od 15 roku życia to było jakieś nieporozumienie! Trenerka tłumaczyła mi, że bóle pleców mam przez charakter pracy (wielogodzinne prowadzenie auta, praca przy komputerze, pozowanie na stojąco w szpilkach - full wypas wszystkich możliwości), i muszę rozciągać spięte mięśnie.



U mnie miejscami skóra przyzwyczaja się i siniaki już tak często nie nawracają np. na udach, już mogę owinąć się wokół drążka i tak sobie wisieć. 

Ale w innych miejscach jak na stopach, czy pod kolanami, dalej wystarczy mocniej nawet moją skórę przytrzymać choćby palcem, i już zasinienie wraca!


Nie jest to może odkrycie ameryki, ale na pewno lepsze rozwiązanie niż faszerowanie się tabletkami nieznanego pochodzenia i wyrzucanie pieniędzy w przysłowiowe błoto.

27 lipca 2019

Pole Dance - wyobrażenia, a rzeczywistość?

I pykła kolejna rocznica... tym razem trenowania na rurce❤️ Jak wyglądały moje wyobrażenia, a jaka okazała się rzeczywistość?
  • Będę ociekać erotyzmem - tak naprawdę tak sobie to wyobrażałam! Że faceci będą się ślinić na mój widok jak na te laski w strip-klubach! W rzeczywistości okazało się, że nic w tym sporcie nie ma z erotyki! I cały mój misterny plan podrywu na erotyczne tańce poszedł w pizdu🤣 To już kizomba i batacha bardziej przypomina wstęp do p0rn0.
  • Że wejdę na rurę i po prostu będę sobie wokół niej skakać - w rzeczywistości trzeba się skoncentrować na tym co się robi, moja szwankująca pamięć daje mi się tu po dziś dzień we znaki. Dalej ciężko mi jest powtórzyć pierwsze kroki jak instruktorka pokazuje coś nowego.... dopiero po kilku miesiącach "coś zaskakuje wchodzi w krew" i zaczyna jakoś to u mnie sensownie wyglądać.
  • Nie będzie porażek - a w realu, były figury których miesiącami nie mogłam pojąć. Ba dałam się zaprogramować że się tego nie nauczę... a potem nagle nowa instruktorka przymusiła zrobić hak przodem i suprajsik wyszło!
  • Będę latać niczym motylek - w rzeczywistości utrzymać się pare sekund i nie spaść to jest wyczyn! Póki co nadal jedyne motyle jakich zaznałam w swoim życiu to te wytatuowane na moich plecach.
  • Raz się wyuczę figury i już zawsze będę ją umieć - dalej nie, są takie że jak już je opanowałam to nie muszę ich co chwile przypominać bo mi zostają, a są takie których raz się uda zrobić i tyle. Po kilku miesiącach muszę się od nowa ich uczyć.
  • Nie będzie siniaków... jest więcej siniaków niż po krav madze! Nie wiem nawet kiedy je nabijam to jest najciekawsze! Dopiero następnego dnia podczas porannego prysznica "Ooo nowy siniaczek".
  • Odpocznę psychicznie - to się sprawdziło! Były tak ciężkie miesiące, tak myśli wariowały że nic nie dawało ulgi... dopiero po wdrapaniu się na rurę głowa się wyłączała, miała nowe zajęcie. Po wyjściu z sali jeszcze chwile żyłam tym co było na zajęciach, w drodze powrotnej robiąc screny z nagrań by wrzuć zdjęcia na profile social media... to jest balsam dla duszy i umysłu! Żadne zumby, trampoliny, nie dawały takie ulgi.
  • Nie będzie to jakoś specjalnie drogo - a to jeden z najdroższych sportów jakie trenowałam! Jednorazowe wejście zaczyna się od 35zł! Do tego jeszcze dochodzi zakup stroju, bo zwykłe legginsy i koszulka ograniczają, białko i inne suplementy żeby się zregenerować, magnezja bo się ślizgasz, olejki i balsamy na regenerację skóry... To nie to co kiedyś chodziłam na siłkę za stówkę miesięcznie i to było wszystko. W sumie i tak zaczęłam trenować po opłaceniu i zakończeniu pierwszej uczelni, odeszły mi co miesiąc koszty czesnego, a karnet wykupowałam za połowę ceny czesnego, więc resztę mogłam przeznaczyć na zakup pozostałych potrzebnych produktów, i dalej wychodziłam na 0, mój budżet nie uszczuplał przez to.
  • Zbuduję sobie tym ego - no moje poczucie wartości od zawsze pozostawało wiele do życzenia, mój wewnętrzny krytyk chyba był w kilku osobach, skoro nom stop mnie atakował. Gdy wreszcie udało mi się zrobić jakiś postęp, po miesiącach frustracji... wreszcie poznałam uczucie dumy z siebie! Tak nauczyłam się być z siebie zadowolona!
  • Jak ludzie zareagują? Właściwie to nie zaprzątałam sobie tym głowy... wyszło samo w trakcie, choć nie ukrywam lekko zaskoczyło, na postawie przeprowadzonych przeze mnie rozmów wyszło że: 
  1. Faceci i kobiety w przedziale wiekowym od 18 do 30 oraz 38 do 52 - mają świadomość że jest to dyscyplina sportowa, normalnie na ten temat rozmawiają
  2. Faceci i kobiety w przedziale wiekowym od 31 do 37 - dalej mają skojarzenie jedynie z tym co się stało w latach osiemdziesiątych gdy ten sport zepsuły właśnie laski wykorzystując rurę do striptizu, widocznie utknęli w swojej prehistorii.
  3. Mało wiedzą o historii sportu - wspomnij że facet wynalazł pole dance to towarzystwo ma miny, jakbyś przynajmniej ogień wynalazł....😳

24 kwietnia 2019

Śliskie dłonie - jak poprawić przyczepność?

Śliskie dłonie - jak poprawić przyczepność?
Śliskie dłonie - jak poprawić przyczepność?

Moje największe utrapienie, przez co zawsze na sali jestem najgorsza i ostatnia ją opuszczam? Ześlizgiwanie się z rurki! Siły już mam, ale dłoń i tak nie utrzymuje tylko zsuwa się w dół... Dziś podzielę się tym, co wiem, jak można sobie w tej sytuacji pomóc:
  • Zadbać o skórę regularnymi peelingami i olejkami - większość trenerek powie, żebyś nie smarowała się niczym dzień przed, bo będziesz się ślizgać. Tylko, nie dopowiedziały tego, że jak będziesz mieć skórę posiniaczoną, bolesne odciski, będziesz obchodzić ze skóry jak wąż podczas wylinki, to też nic specjalnego nie zdziałasz. Mnie najlepiej się sprawdza właśnie dzień przed zadbać o nawilżenie, a prysznic po prostu zrobić prawie że przed samym treningiem. Resztki kosmetyku które nie wchłonęły się, po po prostu się zmyły, i skóra jest gotowa do nowych wyzwań. Dzięki temu nie zsuwam się przez bycie oblepionym czymś, ani nie puszczam się z bólu przez nadwrażliwość skóry.
  • Nie wchodzić na rurę po wcześniejszej aktywności fizycznej - pomijam to, że siły i energii na rurkę potrzeba więcej niż na pozostałe sporty, bo to chyba każda/każdy trenujący wie... zostałam kiedyś na otwartej sali po godzinnych zajęciach z twerku. Myślę sobie "rozgrzana jestem rozgrzewka z głowy"... i nauka też z głowy. Byłam nie tyle co rozgrzana, ale "lało się" ze mnie. Zsuwałam się gorzej niż w ciuchach, i w efekcie ześliznęłam się, i zaczęłam powtarzać choreo na ziemi, by nie tracić czasu na walkę z wiatrakami.
Śliskie dłonie - jak poprawić przyczepność? Magnezja marki Ocum dla Pole Dancer'ek
  • Magnezja - to powie Ci każdy. I Ameryki nie odkryje. Faktycznie magnezja pomoże lepiej "przyczepić się" do drążka, ale też nie jest bez wad. Przyśpiesza pojawianie się odcisków, a z nimi też świata nie podbijesz. Odciski na skórze trzeba leczyć tak jak wspominałam przy kropce pierwszej. Magnezja jest łatwo dostępna przez internet, TUTAJ masz spory wybór. Większość osób na sali korzysta z tej samej firmy, więc w szatni niechcący mogłabyś podczas pakowania się zabrać nie swoją. Dlatego na swojej mam narysowane serduszko długopisem, czymś się odróżnia, wiadomo kogo należy do kogo, tak oznakowałam teren. Możemy też wyróżnić swoją przyklejając naklejki.
  • Nie przesadzać ze środkiem do czyszczenia rurki, oraz, czyścić całą - nie raz za dużo napsikałam, i w efekcie miałam mokrą rurę, a co za tym idzie, z wspinaczki nici. Oraz im wyższy poziom, tym wyżej trzeba wchodzić. Nie wiem, czy tylko ja mam takiego pecha, że zawsze trafiam tak, że cała rurka jest spocona po poprzednich kursantkach, i jeśli wcześniej nie wdrapie się na samą górę i nie przetrę jej, to przecieranie do wysokości swojego wzrostu i tak nic nie da, bo po trzecim wejściu jestem wyżej, chwytam się mokrego, i sruuu na dół.
  • Wpierw zadbać o wzmocnienie rąk - większość powie ci, że na rurce wszystko sobie wzmocnisz i wyrzeźbisz... tylko nikt nie wspomni, że jak przychodzisz kompletnie nowa, to brak kondycji i umiejętności zaraz będzie widać... w żadnym innym sporcie jaki wcześniej trenowałam nie było tyle pokręconych i nietypowych chwytów. W efekcie czego na początku moje ręce to były raczej atrapy, niż coś, co faktycznie mnie miało utrzymać. Ciągle obcierałam sobie nadgarstki i nie znałam przyczyny. Dopiero z czasem jak nabrałam siły, byłam w stanie odepchnąć się ręką i odbić od rury, a nie tylko zwisać z boku - byłam w stanie utrzymać się dłużej, bez konieczności puszczania z bólu.
  • Mycie rąk przed treningiem szarym mydłem - jakoś lepiej się u mnie sprawdziło niż żel pod prysznic. Tak jakby żel nie był w stanie całkowicie domyć resztek kosmetyków, i w efekcie ręka dalej oblepiona szybko się poci.
  • Rozgrzanie, rozmiar i farba rurki - odkryłam to bawiąc się na placu zabaw. Na wąskiej z obłażącą farbą rurce ledwo utrzymywałam się na rękach. Natomiast jak poszłam kawałek dalej, znalazłam rurkę o średnicy jak te na zajęciach. Była dobrze pomalowana, bez żadnych odprysków, i nagrzana od słońca. Jak jej chwyciłam tak było przyjemnie! I o wiele łatwiej wychodzić niż po wąskiej.

Natomiast, nie sprawdziło się u mnie:
Użycie antyperspirantu na dłonie - z antyperspirantem, czy bez, bez różnicy. Może przez to, że używałam zwykłych najtańszych, nie wiem. Póki ich nie zużyję i nie kupię innych, nie będę tego praktykować. Zaktualizuję wpis, jeśli by się coś zmieniło.
Moczenie dłoni w rumianku - bardzo go lubię i stosuję w wielu przypadkach, ale tutaj nie zdał egzaminu. Może za krótko moczyłam? Nie wiem.


Macie jakieś swoje sprawdzone sposoby? Koniecznie się pochwalcie :)

16 kwietnia 2019

Zmiana trenerki - przykra konieczność czy szansa?

Zmiana trenerki - przykra konieczność czy szansa?
Tak, zmieniałam trenerki. Zmieniałam też kluby. Oto powody:
  • Przeprowadzka -> Lublin
  • Godziny zajęć - jedna sala, więc trenerki się zmieniają, i prowadzą o różnych porach
  • Problemy z opanowaniem konkretnej figury
Do trenerki też można się przywiązać. W końcu to jest człowiek, który zwraca na Ciebie uwagę. Odzywa się do Ciebie. Wita Cię jak przychodzisz na salę. Porozmawia z Tobą.

Skupię się dziś nad ostatnim punktem. Bo dwa pierwsze chyba nie trzeba omawiać?

Pierwszą "ścianę" zastałam już na pierwszej godzinie zajęć. Jakoś tak ten, Hak tyłem, mi nie wchodził. Macham tą nogą macham macham i se mogę machać... wtedy trenerka opowiedziała anegdotkę o jednej z swoich kursantek, że dziewczyna potrafiła wszystkie akrobacje wykonać z łatwością, a hak tyłem jej nie wychodził... No i wychodzi na to że podświadomość przyjęła wtedy taki stan rzeczy. Następne figury jakoś tam wychodziły. 
Będąc już w Lublinie, trafiłam do nowej grupy. Ze względu na to że miałam półtora miesiąca przerwy od treningów, to cofnęli mnie do grupy 0 - początkującej. Tam już miałam trenerkę o zupełnie innym charakterze. Dalej chodziła po sali i każdego sprawdzała - ale nie odeszła dopóki nie pokazałaś że już się nauczyłaś. Sytuacja była tak dynamiczna, że kompletnie jej nie pamiętam - jak urwana taśma od alkoholu. Jak już "otrzeźwiałam" już robiłam haka tyłem! Widać znała na mnie sposób. Nagranie z tego dnia mam do dziś w archiwach - jak każda nowa opanowana figura sprawiła radość nie z tej ziemi!

Następną ścianę zastałam już na poziomie A - figura "cupid". Podczas standardowych zajęć już coś nie grało. Stopa ześlizgiwała mi się z rury, i nie wiedziałam co zrobić, żeby było dobrze.
Potem klub do którego uczęszczałam otworzył grupę "open" czyli różne poziomy i wolny trener, coś w stylu korepetycji. Również trenerka nie dała mi rady.
Potem zaczęłam chodzić na otwartą salę, w nadziei że coś wymyślę i się uda, również porażka.
W końcu w sobotnie zajęcia, znów byłam u innej trenerki, bo tylko tak godziny zajęć mi odpowiadały. Powtarzała teraz figury które potrafiłam, więc gdy podeszła i do mnie, odważyłam się spytać czy może ona rozpozna co robię źle. Jak poprosiłam, tak zrobiła. I to był strzał w 10siątkę! Od razu zauważyła co jest nie tak, i poinstruowała co zmienić!


Radości i satysfakcji nie było końca❤️ Po zajęciach w szatni odezwała się do mnie inna dziewczyna z zajęć, i zwierzyła się że też męczyła się z tą figurą od miesięcy. Też już traciła wiarę że kiedykolwiek się jej uda ją wykonać - tak poznaje się samych swoich.



Zdjęcie co prawda z zajęć z Twerku, jakoś tam ciągle się fociło. Ale też historia związana z tematem:
Figura V-ka. Też nie tylko dla mnie niepojęta. Gdy z koleżanką z zajęć czekałyśmy na trenerkę to skakałyśmy sobie dla zabawy po rurach. Akurat trenerka weszła w czasie, gdy koleżanka usiłowała wykonać V-kę, ja tylko sie jej przyglądałam, miałam ją tylko na jednej godzinie jeszcze w Kielcach i nie pykła. W Lublinie miała ona być na następnym poziomie. Wtedy trenerka podpowiedziała koleżance żeby zrobiła krok w tył, żeby się rozpędziła i dopiero wtedy odbiła od ziemi. Z ciekawości sprawdziłam i pomogło! Wisiałam głową w dół!

Dla mnie zmiany trenerek to były szanse od losu. Wpis nie ma na celu podważać ich kompetencji, tylko podkreślić że każdy ma inny punkt widzenia, i trzymanie się strefy komfortu może przekreślić naszą szansę na lepsze. 
Mimo że przywiązuje się do ludzi, i w czasie przeprowadzki serce mi pękało przez konieczność zmiany klubu, powstrzymywałam łzy. Nie wiedziałam co mnie tak naprawdę czeka. Jednak ryzyko opłaciło się.