Dobrze u mnie jest wtedy, kiedy uda się utrzymać konkretny rytm tygodnia:
Poniedziałek – piątek
Pracuję w godzinach 9:00–16:00.
To wynika z dwóch rzeczy: światła do nagrań i godzin dostępności klientów.
W tym czasie mieszczę:
- nagrania vlogów i rolek,
- montaż materiałów,
- nagrywanie głosu do vlogów (dla mnie najtrudniejsza część pracy),
- rozmowy ze zleceniodawcami,
- sesje zdjęciowe,
- pisanie postów i scenariuszy.
Nagrywanie głosu to u mnie najgorszy etap — powtarzanie tych samych zdań, bo coś było niewyraźne, za szybkie albo nie do uratowania w obróbce. Tego nie da się poprawić komputerowo jak usunąć pryszcza na zdjęciu. Do tego szumy z zewnątrz.
Poranek
8:00 — śniadanie
W dni treningu w domu (najczęściej środa, czasem przez okoliczności również poniedziałki i piątki): kawa jako przedtdreningówka (home workout day)
Po śniadaniu:
- mycie twarzy,
- SPF,
- mycie zębów.
Do godziny 10:00
Zajmuję się głównie rzeczami technicznymi:
- odpisywanie na maile,
- organizacja,
- organiczne promowanie treści.
10:00 — trening
Trening pełni też funkcję przerwy od pracy.
11:00–11:30 — drugie śniadanie
Jak mam coś gotowego, to jest super. Jak nie to muszę stać na garach.
11:30–16:00 — główny blok pracy
Tu staram się wykonywać jak najwięcej pracy i kontakt ze zleceniodawcami.
16:00 — koniec pracy
O przypominaniu konieczności robienia przerw przypomina mi mój pies. Wyprowadzam psa dla odpoczynku stawów i oczu.
Dni dbania o siebie
Po porannym treningu dokładam bardziej rozbudowaną pielęgnację:
- mycie włosów,
- maska,
- olejek na końcówki przed czesaniem,
- podcinanie końcówek w razie potrzeby.
Wieczorem zawsze:
- demakijaż (SPF zobowiązuje),
- krem na noc,
- mycie i nitkowanie zębów.
Samo nitkowanie to u mnie za mało (geny), więc czeka mnie inwestycja w irygator.
Piątek
Po pracy:
- posiłek przedtreningowy (jak dobrze być wolna od katotaliba, i móc normalnie jeść w piątki),
- trening pole dance lub siłownia.
Czasem jadę z sąsiadką — wtedy pomagamy sobie w prosty sposób:
- raz jedna idzie do sklepu,
- raz druga, jeśli któraś musi coś ogarnąć telefonicznie.
Weekend
Staram się mieć normalność w weekend.
Staram się w weekendy nie myśleć o robocie i jak najbardziej unikać praktyki maskowania samotności robotą.
Niedziela to basen — o treningu i self-care na basenie pisałam w tym poście.
Nieprzewidziane sytuacje, które dezorganizują pracę
Nie zawsze ten plan się udaje.
Są dni, kiedy:
- mam wizytę u lekarza i samo siedzenie w kolejce potrafi zająć 3 godziny + dojazd,
- praca zajmuje więcej czasu niż na początku wyglądała, nadgodziny trwają nawet do godziny 23,
- staje się coś złego i nie mam sił na pracę, mam przymusowy darmowy urlop.
Jasne, że bywałam ofiarą i zdarzało się pracować za darmo — to jest normalne ryzyko wpisane w pracę.
Zdarzają się przepłakane godziny na teleporadach u psychologa.
I to też jest część tego życia.




Jestem po wrażeniem twojej organizacji. Mój plan dnia też jest uporządkowany, ale nie trzymam się tak sztywno ram godzinowych. Poza tym często pracuję także wieczorami.
OdpowiedzUsuńŚwietnie opracowany rozkład! Uwielbiam też miec wszystko rozpisane. :)
OdpowiedzUsuńU mnie niestety rządzi chaos. Jest za dużo zmiennych, aby go ogarnąć ;D
OdpowiedzUsuńJestem pod wrażeniem Twojego grafiku i tego, jak skrupulatnie się go trzymasz :) Ja mam różnie - staram się być zorganizowana, ale czasem coś na tyle tą codzienność zdezorganizuje, że zbieram się w całość przez tydzień albo i dłużej haha :D
OdpowiedzUsuńJesteś niesamowicie zorganizowana. Zazdroszczę takiego poukładania.
OdpowiedzUsuńUważałam siebie za osobę zorganizowaną, ale przy Tobie to nic...
Serdecznie pozdrawiam :)
Podziwiam Twoje zorganizowanie. Ja nie planuję niczego tak dokładnie, bo najczęściej nic z tego nie wychodzi. Mam ogólnie jakieś tam zadania do zrobienia, ale jeżeli nie ma warunków, by je wykonać - odpuszczam.
OdpowiedzUsuńWażne jest aby nie dać się zwariować. Ponieważ lekarze też są drodzy, a z twoim czasem na NFZ nie ma szans 😃. A teraz poważnie, podkładanie głosu do filmików jest trudne, zgadzam się z Tobą. Miłego dnia kochana życzę.
OdpowiedzUsuńGodziny pracy do pozazdroszczenia :)
OdpowiedzUsuńThanks for sharing your workday!
OdpowiedzUsuń„Sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem”... :) W weekendy nie myśleć o pracy... Czasem nie jest to łatwe, prawda? Trzymaj się. Dużo zdrowia i siły. :)
OdpowiedzUsuńWow, podziwiam jak ogarniasz wszystko z taką systematycznością 😲💪 – widać, że ten rytm tygodnia naprawdę daje Ci strukturę, a jednocześnie zostawia miejsce na self-care i przyjemności. Fajnie, że traktujesz trening jako przerwę od pracy – to chyba klucz, żeby nie spalić się psychicznie. Naprawdę inspirujące, jak łączysz pracę, trening i dbanie o siebie, a jednocześnie masz świadomość, że nie zawsze wszystko pójdzie idealnie. To daje zdrową perspektywę i pewnie pomaga nie wpadać w presję.
OdpowiedzUsuń