Skąd w ogóle wzięła się u mnie potrzeba botoksu?
Pierwsze sygnały pojawiły się dużo wcześniej, niż mogłoby się wydawać — jeszcze w okresie nastoletnim. Ktoś zwrócił mi wtedy uwagę, że marszczę czoło. Problem w tym, że ja kompletnie tego nie czułam i nie miałam świadomości, że robię to mimowolnie. To był raczej nawyk niż coś, nad czym miałam kontrolę.
Z biegiem lat temat po prostu… istniał w tle. Trzeba też pamiętać, że to były czasy, kiedy pielęgnacja wyglądała zupełnie inaczej niż dziś. Codzienna rutyna ograniczała się praktycznie do umycia twarzy. Filtry SPF? Kremy na noc? Świadoma pielęgnacja? To nie był standard.
Miałam co prawda epizod z kremem robionym na przebarwienia pod prawe oko, ale nie przyniósł on efektów. Dziś widzę konsekwencje tamtego podejścia — pod lewym okiem mam zmarszczkę, której mogłabym uniknąć przy regularnej pielęgnacji.
Najbardziej widoczny problem pojawił się jednak między brwiami. Lwia zmarszczka zaczęła się u mnie rysować stosunkowo wcześnie — już na zdjęciach z moich lat dwudziestych widać dwie kreski. To nie była tylko mimika, ale też efekt emocji, np. częstego marszczenia brwi przy płaczu. Także jak widać, wyładowywanie emocji płaczem ma też i swoje wady.
Ddługo wstrzymywałam się z decyzją o botoksie. Głównie przez powtarzaną opinię, że efekt utrzymuje się krótko i trzeba go powtarzać co 3–6 miesięcy.
Czym właściwie jest botoks i jak działa?
Botoks, czyli toksyna botulinowa, działa na poziomie połączeń nerwowo-mięśniowych. W praktyce oznacza to, że czasowo ogranicza pracę mięśni odpowiedzialnych za mimikę. Dzięki temu skóra przestaje się tak intensywnie zginać, a zmarszczki ulegają wygładzeniu.
Warto jednak jasno powiedzieć: to nie jest rozwiązanie na wszystko. Jeśli zmarszczki są już bardzo głębokie i utrwalone, botoks ich nie rozprostuje w pełni. Może je spłycić i zmiękczyć, ale nie cofnie bardzo głębokich zmian.
Dlatego w praktyce jest to przede wszystkim zabieg zapobiegawczy. Najlepiej działa wtedy, gdy zmarszczki dopiero zaczynają się utrwalać — czyli zanim staną się trwałe.
Jak wyglądał u mnie zabieg – czoło i lwia zmarszczka
Zdecydowałam się po raz pierwszy na botoks rok temu, obejmując nim czoło oraz lwią zmarszczkę. W tym roku powtórzyłam zabieg, więc mam już porównanie.
Cały proces składa się z dwóch etapów — pierwszej wizyty oraz korekty po około 2 tygodniach.
Warto wcześniej zaplanować kilka rzeczy. Przez około 3 dni należy unikać basenu i intensywnego wysiłku, a saunę czy inne formy mocnego nagrzewania organizmu najlepiej odłożyć na około 2 tygodnie.
Sam zabieg był u mnie bezproblemowy. Wykonuje się kilka drobnych wkłuć, a po nich zostają małe, czerwone punkty, które szybko znikają. Nie miałam bólu głowy ani innych niepokojących objawów. Od razu można wrócić do codziennych aktywności, nawet prowadzić samochód.
Efekty po botoksie – co się zmieniło, a co nie?
Botoks spełnił swoją rolę, ale nie zrobił cudów tam, gdzie nie miał prawa ich zrobić.
W przypadku czoła efekt był dokładnie taki, jakiego oczekiwałam. Mimika została uspokojona — czoło przestało „żyć własnym życiem” i „wyświetlać napisy”. Skóra się wygładziła, a ja przestałam je nieświadomie marszczyć.
Zupełnie inaczej wygląda sytuacja z lwią zmarszczką. Jest ona u mnie na tyle głęboka, że botoks nie był w stanie jej rozprostować. Zatrzymał pogłębianie się problemu, ale nie usunął samej zmarszczki.
W teorii można rozważyć inne rozwiązania, jak np. wypełnienie kwasem hialuronowym, ale jest to bardziej ryzykowny obszar i niewielu specjalistów podejmuje się takich zabiegów.
Co ciekawe, różni specjaliści mogą mieć różne podejście. Przy pierwszym zabiegu usłyszałam, że zmarszczka zostanie całkowicie rozprostowana — w praktyce tak się nie stało, a zabiegowiec miała 8 lat doświadczenia w tej dziedzinie (pytałam). W tym roku byłam gdzie indziej, i podejście było bardziej realistyczne: botoks zatrzyma pogłębianie, ale nie cofnie tego, co już się utrwaliło.
Bonus: przestała mnie boleć głowa jak kiedyś. Tomograf komputerowy głowy nic nie wykazał przyczyn bólu. Widocznie bóle głowy były u mnie przez żyjące własnym życiem czoło, widocznie skaczące mięśnie powodowały te bóle. Bo odkąd zrobiłam botoks, policzę na palcach jednej ręki przypadki bólu głowy.
Jak długo utrzymywał się efekt i o czym warto pamiętać?
U mnie efekt pierwszego zabiegu utrzymał się prawie rok, co było dużym zaskoczeniem. Dopiero po około 12 miesiącach zauważyłam, że czoło zaczyna się miejscami znowu marszczyć. Zauważyłam to wieczorami w lustrze podczas czesania włosów.
Nie robiłam kolejnego zabiegu „na czas”, tylko wtedy, gdy faktycznie zobaczyłam powrót mimiki.
Warto też pamiętać, że botoks wiąże się z czasową dyskwalifikacją z oddawania krwi — około 4 miesiące. W moim przypadku miało to znaczenie, więc najpierw zaplanowałam wizytę w krwiodawstwie, a dopiero później zabieg.
Podsumowanie – czy było warto?
Tak — ale z realistycznymi oczekiwaniami.
Botoks świetnie sprawdził się u mnie jako sposób na opanowanie mimiki i zatrzymanie pogłębiania zmarszczek. Jednocześnie pokazał swoje ograniczenia — nie usunął głębokiej lwiej zmarszczki.
To doświadczenie pokazuje, że jest to raczej profilaktyka niż naprawa.
Nie podaję żadnych adresów ani specjalistów — za wszystko płaciłam sama i ten wpis jest wyłącznie moim doświadczeniem, a nie formą kryptoreklamy. Żałuję, że nie zrobiłam przed zdjęć, ale nie myślałam, że zrobię z tego tematu posta. Także jedyna videodokumentacja to moja twarz na vlogach na YT.




Interesujący wpis bardzo na czasie.
OdpowiedzUsuńDzięki, że podzieliłaś się tak szczegółowym opisem i swoimi odczuciami, bo ciekawił mnie ten temat, a nie miałam kogo o to zapytać :) Pozdrawiam cieplutko ;)
OdpowiedzUsuń