Stół w pracowni, który już znacie z YouTube
Ten stół widzieliście już u mnie na kanale YouTube wiele razy – przede wszystkim jego blat, bo to właśnie na nim powstało najwięcej DIY i projektów, które Wam pokazałam. To serce mojej pracowni, miejsce eksperymentów, prób i testów różnych rozwiązań.
Jeżeli oglądaliście ostatnie nagranie, w którym pokazywałam moją elektro-córcię Mova E40 Ultra, mogliście zwrócić uwagę na nogi stołu. Były mocno zabrudzone – trwałe plamy powstały po tańcach z mopem jak dziecko i przypadkowym przez to bryzganiu brudną wodą. Nie dało się ich już doczyścić zwykłym myciem, więc postanowiłam w końcu wziąć sprawy w swoje ręce i odświeżyć je farbą.
Przygotowanie nóg stołu do malowania
Zanim wzięłam się za farbę, nogi wymagały dokładnego przygotowania. Cały proces doradzał mi kumpel, z którym znam się 7 lat, i już tego typu projekty wielokrotnie wcześniej robił.
Papierem ściernym zeszlifowałam stare nierówności oraz trwały brud, którego nie dało się usunąć wodą i detergentami. Następnie całość odtłuściłam, aby farba dobrze się trzymała i efekt był równy. Trudno dostępne miejsca malowałam małym wąskim pędzlem, a główne obszary widoczne w zasięgu wzroku małym wałkiem. Były to trzy warstwy farby, zajęło to 3 dni, około godziny dziennie na to poświęcałam.
W pierwotnym planie miały być malowane tylko nogi, ciekawość jednak wygrała, i pomalowałam również ramy stołu. I jestem z tego zadowolona. Nie usuwałam również starych podkładek filcowych, jedynie przycięłam wystające poza nogi kawałki.
Malowałam przy otwartym oknie – chciałam ograniczyć wdychanie oparów i zachować bezpieczeństwo. Wybrałam zimowy czas, żeby móc spokojnie poświęcić się pracy, bez stresu i pośpiechu. Ze względu na obecną sytuację nie dojeżdżam teraz na treningi w tygodniu (może kiedyś opowiem dlaczego), więc mogę się pogarbić w robocie, zanim wrócę do regularnych ćwiczeń na sali. Przez zimno ludzie teraz maksymalnie stosują wymówkę "nie chce mi się wychodzić bo zimno", czas separacji osiąga teraz szczyt, więc nie boli mnie serce, że coś mnie omija siedząc w robocie.
Efekt
Farba pokryła całe nogi równomiernie, dobrze zakrywając pstrokate fragmenty, które wcześniej szpeciły stół.
Dzięki temu w przyszłości planuję jeszcze pomalować obrzeże blatu, czyli wąski pasek dookoła jego krawędzi – aby całość wyglądała spójnie wizualnie.
Malowanie przebiegło bez komplikacji – stół wygląda jak nowy, a jego funkcjonalność w pracowni została zachowana w 100%.
Work-life balance w praktyce
Tym razem udało się zachować dobry balans między życiem a pracą. Stół jest używany na co dzień, nie tylko do projektów twórczych, więc odświeżenie nóg wpływa również pozytywnie na życie, na normalność. Czasami takie małe zmiany dają ogromną satysfakcję i pokazują, że da się pogodzić przyjemne z pożytecznym.
Polecam farbę i wsparcie bloga
Farbę zdobyłam dzięki ludziom dobrej woli, to nie była współpraca komercyjna ani barterowa, tylko wsparcie osoby pracującej, dla osoby pracującej: farba do drewna Śnieżka Supermal Emalia Olejno-ftalowa Mat F100 Biały.
Natomiast dzięki takim poleceniom afiliacyjnym blog może funkcjonować bez konieczności wprowadzania opłat abonamentowych za dostęp do treści – wspieracie mnie po prostu zamawiając z moich linków, a ja mogę tworzyć dalej i udostępniać treści za darmo.









super :)
OdpowiedzUsuńThanks for your sharing
OdpowiedzUsuńThank you so much! This is very interesting! I need to paint my table too.
OdpowiedzUsuńPięknie wyszło :)
OdpowiedzUsuńTo jest ciężka praca :) Sam kiedyś malowałem swoje biurko, ale się udało. Efekt był na lata.
OdpowiedzUsuńFajnie zrobić cos tak konkretnego. :)
OdpowiedzUsuńŚwietny efekt 👌🧡
OdpowiedzUsuńI super. Fajnie dać meblom drugie życie zamiast wyrzucać. Bardzo ładnie ten stół odnowilas. Mnie się podoba.
OdpowiedzUsuńPodziwiam. Większość osób idzie na łatwiznę
OdpowiedzUsuńPowiem Ci, że efekt wow :)
OdpowiedzUsuńDoceniam, że pokazujesz cały proces – od przygotowania, przez szlifowanie i malowanie, aż po efekt końcowy – z uwzględnieniem trudnych miejsc i małych detali, które często w takich projektach są pomijane. To sprawia, że poradnik jest nie tylko praktyczny, ale też autentyczny. DIY to nie tylko technika, ale też sposób na spędzanie czasu i utrzymanie porządku w codzienności. Widać, że traktujesz projekt całościowo i z odpowiedzialnością – od bezpieczeństwa przy malowaniu po estetykę i funkcjonalność.
OdpowiedzUsuńCiekawie też pokazujesz, jak małe zmiany w przestrzeni, takie jak odświeżenie nóg stołu, mogą wpływać na poczucie satysfakcji i normalności w codziennym życiu. I to, że udało Ci się zachować balans między pracą a życiem osobistym, jest bardzo realne i inspirujące – nie zawsze o tym się mówi w poradnikach DIY.
Jak najbardziej podoba mi się efekt końcowy :) Ja dwa lata temu odnowiłam w podobny sposób większość naszych mebli :)
OdpowiedzUsuńHah ja całkiem niedawno też odnawiałam stół, a teraz wzięliśmy się z partnerem za meble. Sporo pracy przy tym, ale jaka satysfakcja, zwłaszcza że to dość wiekowe mebelki, ale no aż szkoda by było je wymieniać na nowe :).
OdpowiedzUsuńTakże wiem, ile pracy włożyłaś, brawo Ty :D