27 czerwca 2018

Makijaż permanentny brwi - metoda piórkowa

Dokładnie 23 marca 2018 roku spełniłam jedno z swoich wielkich marzeń - wykonałam makijaż permanentny brwi❤️ Na ten zabieg odkładałam hajc i wyczekiwałam latami - było warto!
To co natura mi dała jako podróbę brwi to był dramat. Malowanie kredką niewiele pomagało, musiałam malować tuszem do rzęs by było cokolwiek widać - a przecież mam ciemne włosy i ciemne oczy, czemu w takim razie nie mam brwi gdzie tu sens i logika? Jako wisienka na torcie żeby nie było w życiu wiecznie pod górkę - te pare włosków na krzyż rosły na chybił trafił - bez regulacji chociaż raz na miesiąc był wstyd wejść nawet do łazienki.

Gdzie wykonałam zabieg i dla kogo jest przeznaczony?:
Wykonałam go w Salonie Black & White na moim osiedlu na Ślichowicach - miałam do niego przejść przez drogę 🤣 Oczywiście wcześniej umówiłam się na konsultacje, wymęczyłam najabsurdalniejszymi pytaniami jakie chyba można zadać, przejrzałam wszystkie dostępne zdjęcia wykonanego zabiegu i opinie. Miałam farta że zwolnił się termin i wykonałam zabieg jeszcze w porze zimowej.

Oczywiście zapytałam również kto NIE może mieć przeprowadzonego zabiegu, zostały wymienione mi takie przypadki:
-Cukrzyca 
-Łuszczyca 
-Hemofilia 
-Epilepsja 
-Nadmierna wrażliwość na ból  
Zabieg ten niewskazany jest także dla kobiet w ciąży, matek karmiących oraz osób przyjmujących leki sterydowe.
Czyli jestem w grupie najszczęśliwszych i wolnych na świecie kobiet - nie kwalifikuje się w żaden sposób do tej grupy. No może z tym bólem to różnie bywa, ale akurat wtedy byłam jeszcze zakochana - więc nic nie czułam haha

Przebieg zabiegu: Spędziłam w salonie podczas pierwszego dnia wykonywania zabiegu 3h. Na początku w poczeklani musiałam jeszcze wypełnić kwestionariusz osobowy i dostałam znieczulenie.
Pani Ania dokładnie wymierzyła i rozrysowała wzór brwi, i z pomocą opinii drugiej linergistki i mojej opinii po spojrzeniu w lustro - w końcu to ja przez lata będę widzieć się w lustrze i mam widzieć siebie, a nie tą poczwarę którą byłam przed zabiegiem - wykonała ostateczny rysunek i przeszła do działania. Wszystko było wykonane w sterylnych warunkach, nowe igły wyciągane z opakowania przy mnie. Sam zabieg przebiegł dla mnie w mgnieniu oka... pracowała nade mną właścicielka salonu, a ja jestem właścicielem swojej firmy, więc w trakcie zabiegu rozmowa szef-szef, wspólny język. Po wykonanym zabiegu jeszcze raz powtórzono mi najważniejsze szczegóły pielęgnacji, i wręczono maść witaminową której miałam używać do brwi.
Podczas drugiego zabiegu, czyli korekty, spędziłam w salonie tylko godzinkę. Nie miałam ubytków, wszystko ładnie się zagoiło, mogłabym tak zostawić, ale skoro korekta jest w cenie już wliczona :) Postanowiłam tylko nadać bardziej brązowego odcienia, bo wydawały mi się szare.

Pielęgnacja po zabiegu: Od razu po wykonaniu makijażu permanentnego, kolor brwi był bardzo intensywny. W przeciągu kilku dni naskórek złuszczył się i makijaż był już jaśniejszy. Etap gojenia wygląda tak samo jak w przypadku tatuażu - przemywanie minimum 3 razy dziennie przegotowaną wodą miejsce zabiegu, i smarowanie zaleconym przez salon preparatem. Zaczerwienienia oraz ewentualna opuchlizna znikają po kilku godzinach, znieczulenie również przestaje wtedy działać. Tydzień po zabiegu unikać słońca, solarium oraz mycia skóry brwi mydłem. Nie wolno rownież chodzić na basen ze względu na chlorowaną wodę aż do momentu odpadnięcia strupków, czyli w moim przypadku były to 2 tygodnie - aby nie wdało się zakażenie. Podobno nie wolno też narażać miejsca zabiegu na przypadkowe dotknięcia ręką czy poduszki, często śpie na plecach więc to teoretycznie nie problem - natomiast pierwszego dnia po zabiegu obudziłam się z ręką na czole, na szczęście nic nie naruszyłam i nigdzie nie było ubytków.
Po pierwszym zabiegu skóra dochodzi do siebie dłużej - u mnie to były dwa tygodnie.
Po korekcie którą miałam wykonaną w połowie maja - celem dopigmentacji i uzupełnienia ewentualnych ubytków - po tygodniu już wszystko było wygojone. 

Efekt❤️:
Makijaż permanentny brwi - metoda piórkowa

Czy warto? TAK ❤️ Teraz zamiast się martwić bo jest upał i się rozmarzę, albo że przy przebieraniu ubrudzę coś - wolność i swoboda, biegam, skaczę do wody - brwi są na swoim miejscu.

7 komentarzy:

  1. Piękne brwi <3 Jednak ja sama nie mogę się przekonać do takiego zabiegu :/
    Pozdrawiam :)
    https://ragazza99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prawdę mówiąc, nigdy nie słyszałam o takim zabiegu. Ciekawa sprawa, efekt piorunujący :) Ja też mam jasne brwi, ale mi wystarczy henna.
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post: BE YOURSELF

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładnie to wygląda, ale ja szczerze mówiąc jestem trochę wycofana względem takich zabiegów. Stawiam na hennę, która robię sobie sama w domowym zaciszu. Niski koszt, kilka minut raz w tygodniu, bezboleśnie, a brwi wyglądają pięknie i naturalnie :) za to moja babcia strzeliła sobie takie brwi, idzie za duchem czasu, hahaha!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kurczę, też mi się właśnie marzy makijaż pernamentny brwi i to właśnie metodą piórkową :D
    już przymierzam się od jakiegoś czasu, bo irytuje mnie codzienne ich malowanie grrrr
    Tylko kruczę boję się, że nie zrobią mi takiego kształty jakbym chciała, że coś źle wytłumaczę, albo one źle zrozumieją i będę niezadowolona, a przecież nie zmyję wtedy już tego :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm być może sama zdecyduję się na wykonanie takiego makijażu, już wiele pozytywnych opinii o nim słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetnie wyglądasz w tych brwiach,efekt super ale najbardziej zazdroszczę tego że pod nosem miałaś kosmetyczkę, bo ja do swojej musze zasuwać przez pół Kielc😉
    Zabieg raczej nie dla mnie ☺
    Pozdrawiam
    Lili

    OdpowiedzUsuń

Cenimy uczciwych i lojalnych czytelników. Nie tolerujemy spamu. Chcesz się na tej stronie zareklamować? Sprawdź zakładkę współpraca :)

Administratorem Twoich danych osobowych po skomentowaniu jest blogger.com i google.com. Twoje dane są bezpieczne.

Bądź ze mną w stałym kontakcie :) Zapisz się na newsletter!

Copyright © 2016 Leyraa Blog , Blogger